Reklama

Suczka przez kilka godzin czuwała przy swojej martwej przyjaciółce. Robiła wszystko, by jej pomóc

Suczka czuwa przy drugim psie. dog-sad © Screenshot Facebook @TVN24

Ta łamiąca serce scena rozegrała się w Sierakowie Śląskim. Sołtys dostał zgłoszenie o dwóch nieznanych psach wałęsających się po wsi. Kiedy dotarł na miejsce, okazało się, że jedna suczka już nie żyje.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano , aktualizacja dnia

 

W kwietniu 20219 rok sołtys Sierakowa Śląskiego pod Lublińcem dostał zgłoszenie od mieszkanki wsi o martwym psie. Na miejscu zobaczył, że obok niego czuwa druga suczka.

- To były dwie suczki. Ta żywa wyglądała na wycieńczoną. Nie chciała się stamtąd ruszyć. Wróciłem do domu po pokarm dla niej. Co chwilę wstawała do tej martwej, trącała pyskiem, jakby chciała ją dźwignąć. Staram się być twardym człowiekiem, widziałem różne sytuacje ze zwierzętami, ale takiej nigdy. To wyglądało, jakby chciała powiedzieć do tamtej: wstawaj, chyba mamy pomoc, ktoś po nas przyjechał - powiedział wzruszony sołtys.

Znaleziono właścicielkę?

Początkowo nie było wiadomo, kim są ani do kogo należą oba psy. Podejrzewano, że nie pochodzą z gminy, ale muszą być ze sobą spokrewnione.

Kiedy zabrano martwą sukę, druga została odłowiona i umieszczona w kojcu dla bezdomnych zwierząt. Nazajutrz pracownicy OTOZ Animals w Lublińcu mieli przyjechać po psa i zabrać do weterynarza, a potem przekazać do adopcji. Tak się jednak nie stało.

Po suczkę zgłosiła się pewna starsza kobieta, mieszkanka Sierakowa i zeznała, że pies należy do niej i ma na imię Aza. Do drugiego, martwego psa się nie przyznała.

Według opowieści kobiety, Aza została znaleziona w lesie i przygarnięta siedem lat temu. Jej wcześniejsza historia jest nieznana, ale pies ma tendencję do ucieczek. Kobieta przyznała, że ostatnio odwiedziła Azę inna suczka i uciekły razem.

Pracownicy OTOZ Animals w Lublińcu obiecali pomoc starszej kobiecie w zabezpieczeniu ogrodzenia i wysterylizowaniu suczki.

Historia przyjaciółki Azy i okoliczności jej śmierci nigdy nie zostały wyjaśnione.

O sprawie poinformowało TVN 24.

Zostaw komentarz
0 komentarzy
Potwierdź usunięcie

Czy jesteś pewien, że chcesz usunąć komentarz?

Dodaj komentarz