Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Cactus bohatarem ultramaratonu. Nie uwierzysz, czego dokonał ten piesek!

Pies na pustyni. © Wamiz

Marathon des Sables należy do jednych z najbardziej wymagających biegów na świecie. Prowadzi przez 250 km przez gorącą Saharę w Maroku. W tym roku uczestnicy maratonu mieli niezwykłego towarzysza.

Przez Agnieszka Marczak, 3 maj 2019

Marathon des Sables prowadzi przez około 250 km przez Saharę. Jest uważany za jeden z najbardziej wykańczających biegów na świecie. Piach, wiatr i niemożebny upał – z tym zmagają się zawodnicy. Od 1986 roku maraton ukończyło kilkanaście tysięcy osób.

Halucynacje?

Jak podaje National Post, pod koniec drugiego etapu 34. edycji ultramaratonu kilku biegaczy napisało na Twitterze, że dołączył do nich nieznajomy pies. I nie były to halucynacje, bo zwierzę zostało uwiecznione na zdjęciach z helikoptera nad pustynią. Zawodnicy myśleli, że w pewnym momencie piesek się znudzi i wróci do domu. Okazało się jednak, że pies wcale tak łatwo się nie poddaje.

Z początku zawodnicy trzymali się z dala od czworonoga, bojąc się, że mogą się od niego zarazić jakąś niebezpieczną chorobą. Po czasie przyzwyczaili się do niezwykłego towarzysza i dzielili się z nim jedzeniem i wodą. Marathon des Sables to bowiem jedyny ultramaraton, podczas którego uczestnicy muszą sami nieść ze sobą cały sprzęt, ubrania i jedzenie.

Biegacze nadali czworonożnemu towarzyszowi imię – Cactus – chyba lepiej nie można było wymyślić!

Biegnij, Cactus!

Cactus był jednym z pierwszych na mecie, tuż za zwycięzcami wyścigu. Tym samym stał się pierwszym czworonogiem na świecie, który ukończył ultramaraton. Łącznie przebiegł ponad175 km!

Liderami maratonu byli bracia Rachid i Mohamed El Morabity oraz Abdelaziz Baghazza. W wyścigu kobiet zwyciężyła natomiast Regna Debats, a tuż za nią była Aziza Raji oraz Gemme Game. Piesek nie otrzymał oficjalnego czasu, bo nie wystartował równo ze wszystkimi.

Opiekunką psa jest Karen Hadfield, która prowadzi kawiarnię w marokańskim mieście Oasis Tissardmine. Okazało się, że Cactus, a właściwie Diggedy, bo tak brzmi jego prawdziwie imię, od wielu dni wędruje po pustyni. Dzięki mediom społecznościowym kobieta mogła śledzić na bieżąco, gdzie aktualnie znajduje się jej pupil. Pod koniec wyścigu zabrała psa do domu.

Brawo dla dzielnego pieska, ciekawe czy wystartuje jeszcze w jakimś maratonie ;)