Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Dwa koty wpadły do 50-metrowego przepustu drogowego. Co zrobili strażacy?

Strażak w przepuście drogowym.
© Facebook @OchotniczaStrażPożarnawBilczy

Romantyczna opowieść o strażaku ratującym kotka z drzewa staje się coraz mniej aktualna, zwłaszcza w Polsce. Dlaczego? Bo roboty budowlane nie są wystarczająco zabezpieczone i koty, zamiast wspinać się po drzewach, wpadają do dziur drogowych czy kanalizacyjnych… O czym ostatnio przekonała się OSP w Bilczy.

Przez Agnieszka Marczak, 22 maj 2019

Zgłoszenie późną porą

W poniedziałek 20 maja około 8 wieczorem, kiedy strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej w Bilczy w powiecie kieleckim wracali z treningu do zawodów pożarniczych, dostali drogą radiową zgłoszenie o kocie uwięzionym w przepuście drogowym przy ulicy Żeromskiego. Nie wahali się ani chwili i od razu pojechali na miejsce zdarzenia.

Brawurowa akcja ratunkowa

Na miejscu dowódca uznał, że w przepuście o długości 50 metrów są uwięzione dwa koty, w tym jeden ugrzązł w mule. Uratowania zwierzaków podjął się jeden ze strażaków, który, zabezpieczony linką, częściowo wszedł w przepust. Następnie za pomocą bosaka – metalowego drąga zakończonego hakiem – uwolnił z mułu małego kotka. Drugi kot, a właściwie dorosła kotka, uciekła drugim końcem przepustu i – jak donoszą na swoim Facebooku strażacy – „przyglądała się akcji z pobliskiej posesji”.

Po uratowaniu mały kociak został wypuszczony do swojej mamy, a następnie kotki oddaliły się w sobie tylko znanym kierunku.

Patrząc na tego typu akcje ratunkowe, jak ta w Bilczy czy ostatnio w Tyńcu, myślę sobie, że fajnych mamy strażaków ;) A Wy jak uważacie?

Źródło: echodnia.eu