Aktualności :

Reklama

Kocię ocelota narodziło się na oczach zwiedzających!

Ocelotek narodził się na oczach gości krakowskiego zoo. Maluch jest zdrowy, pod czułą opieką mamy. cat-wow
© IanZA/Pixabay

Narodziny małego zwierzątka to zawsze niemałe wydarzenie w ogrodzie zoologicznym – zwłaszcza, gdy na świat przychodzi przedstawiciel rzadkiego gatunku. W krakowskim zoo jednak narodziny młodego ocelota odbyły się w sposób wyjątkowy – na oczach odwiedzających!

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano 30.07.2019, 12:52, aktualizacja dnia 19.12.2019, 16:54

Ocelot – piękność z Ameryki Łacińskiej

Ocelot jest średniej wielkości dzikim kotem zamieszkującym lasy tropikalne Ameryki Południowej i Środkowej. Jak wiele innych kotów, jest zagrożony wyginięciem zarówno ze względu na kurczenie się jego naturalnego środowiska, jak i masowe niegdyś polowania dla jego futra. Ocelot jest gatunkiem chronionym, ale niestety kłusownictwo kwitnie wszędzie, podobnie jak wycinki lasów tropikalnych…

W Polsce oceloty pojawiały się i pojawiają w kolekcjach różnych ogrodów zoologicznych, ale rozmnożenie ich nie jest łatwe. Koty te są bardzo podatne na stres, problem sprawia również trafne dobranie pary do rozrodu (zwłaszcza, że samiec nierzadko przejawia agresję wobec samicy). W krakowskim ogrodzie zoologicznym jednak mały ocelot urodził się już nie pierwszy raz. Nigdy wcześniej jednak poród nie miał miejsca na wybiegu, na oczach gości odwiedzających zoo. Stało się tak w piątkowe popołudnie, 19 lipca.

Samica okociła się „publicznie”

Nie zawsze wszystko da się przewidzieć… Tak było i w przypadku porodu u samicy ocelota. Akcja porodowa rozpoczęła się, gdy kotka przebywała na wybiegu zamiast w cichym, odosobnionym miejscu, które przygotowuje się dla przyszłej kociej mamy. Zdenerwowanej kocicy towarzyszył samiec, a wszystko śledziła coraz liczniejsza publika.

Kotka wydała na świat jedno kocię. Tak jak mają w zwyczaju kocice, gdy przenoszą młode w inne miejsce, chwyciła malucha za skórę na karku i najwyraźniej chciała zanieść w jakieś bezpieczne schronienie. Była jednak zdezorientowana i zdenerwowana zarówno obecnością licznych świadków tej intymnej chwili, jak i goniącego ją ojca kociaka. Ponieważ tak uchwycony maluch instynktownie nieruchomieje, jednej z turystek wydał się… martwy.

Interwencja turystki

Podczas gdy większość osób odwiedzających zoo śledziła przebieg tego niecodziennego zdarzenia, jedna z turystek postanowiła interweniować, widząc, jak zdenerwowana jest samica. Poinformowała obsługę ogrodu, że kocica urodziła młode i biega nerwowo po całym wybiegu, trzymając malucha w pysku. Jak poinformowała „Gazetę Krakowską”, pracownicy odpowiedzieli jej, że „koty tak mają”. To oczywiście prawda, jednak wypowiedziana na tyle zdawkowo, że kobieta uznała, że potrzeby zwierzęcia zostały zignorowane.

W tym czasie jednak opiekunowie zwierząt dowiedzieli się o porodzie i w kilkanaście minut odpowiedni pracownik zoo dotarł na miejsce. Jak powiedzieli „Gazecie Krakowskiej” pracownicy ogrodu, to naturalne, że zaniepokojona kotka biega, trzymając przy sobie młode. Terminu porodu nie udało się określić co do dnia…

Jak mówią pracownicy, krakowska para ocelotów jest nadzwyczaj spokojna i dobrze dobrana. Matce i maluchowi nie groziło niebezpieczeństwo… choć z pewnością samica przeżyła niemały stres. Obecnie, w przygotowanym dla niej zacisznym miejscu, może opiekować się kociakiem. Kotka i maluch czują się dobrze. Tylko czekać, aż ocelotek zacznie sam dokazywać na wybiegu!

źródło: Gazeta Krakowska