Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Mężczyzna wbiegł do płonącego budynku, by uratować psa

Mężczyzna przytulający chorego owczarka. © Facebook @TheGSDC

Czworonogi są jak członkowie rodziny. Kiedy cierpią, robimy wszystko, by im ulżyć – wozimy do lekarza, rozpieszczamy, przytulamy. Niektórzy są w stanie nawet zaryzykować dla zwierzaka własne życie. Czego przykładem jest niesamowita historia, która wydarzyła się w Rutherford w Australii.

Przez Agnieszka Marczak, 3 sie 2019

Wracasz z zakupów, a twój dom stoi w ogniu

Tego dnia Mark Woodbury musiał być bardzo szczęśliwy. Wkrótce miał pojechać na wyprawę wędkarską, co planował już od jakiegoś czasu. Zły los chciał, że dzień radosnych przygotowań zamienił się dla Marka w najgorszy z koszmarów.

Mark pojechał na krótką wizytę do sklepu, by zrobić zakupy na swoją wyprawę. Kiedy wrócił, nie mógł poznać swojego domu. Z tylnego okna wydobywały się kłęby dymu. Mężczyzna szybko zdał sobie sprawę, że jego dom płonie!

Co ratować?

Możemy tworzyć hipotezy, kogo czy co ratowalibyśmy w sytuacji ekstremalnej, ale w życiu bywa już różnie. Niektórzy, uciekając z płonącego domu, ratowaliby rodzinny album, oszczędności schowane pod materacem czy nowy telewizor. Jednak Mark, widząc płonący na jego oczach dobytek, jedyne, o czym myślał, to, że w środku jest jego pies Ditch.

Ditch to 4-letni owczarek niemiecki, który został adoptowany przez rodzinę Woodbury kilka lat temu. Mark, nie wahając się ani chwili, wbiegł do płonącego domu, by odnaleźć swojego czworonożnego przyjaciela. 

Superbohater

Pierwsza próba ratunku okazała się niepowodzeniem. Mark zadławił się dymem i musiał wyjść z płonącego budynku. Jednak gdy tylko złapał oddech, z powrotem ruszył na poszukiwania. I ta próba zakończyła się niepowodzeniem. Za trzecim razem potknął się o coś leżącego na podłodze. To było ciało nieprzytomnego Ditcha. Wyniósł pieska na podjazd i zaczął reanimację. Na szczęście wkrótce przyjechali ratownicy, którym udało się uratować zwierzaka za pomocą respiratora.

Piesek wrócił już do siebie. Niestety dom Marka nie był ubezpieczony. Mamy nadzieję, że rodzina Woodbury mimo wszystko stanie wkrótce na nogi. Bo przecież dobro, którym wykazał się Mark, musi wrócić!

Źródło: therural.com