Aktualności :

Reklama

Zakaz posiadania kotów? Władze Nowej Zelandii chcą chronić rodzimy ekosystem

Wypuszczane samopas oraz bezdomne koty to zagrożenie dla dzikiej fauny cat-wow
© rihaij/Pixabay

Umiejętności łowieckie kotów są przedmiotem podziwu dla wielu z nas. Niestety kocia skuteczność stanowi jednocześnie zagrożenie dla niektórych gatunków dzikich zwierząt, zwłaszcza w ekosystemach, w których nigdy nie występowały ssaki drapieżne – przywiózł je tam dopiero człowiek. Czy Nowa Zelandia może w związku z tym zabronić lub ograniczyć możliwość posiadania kotów?

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano 16.09.2019, 20:29, aktualizacja dnia 19.12.2019, 16:53

Koci problem Nowej Zelandii

Niewielka miejscowość Omaui na południowym wybrzeżu Nowej Zelandii to miejsce o idyllicznych krajobrazach i… radykalnych pomysłach. Władze lokalne od sierpnia ubiegłego roku rozważają tu wprowadzenie zakazu posiadania w domach kotów. Ten drastyczny krok miałby zapobiec trzebieniu populacji rzadkich zwierząt rodzimych – głównie ptaków oraz drobnych gadów.

Polowania uskuteczniane przez bezdomne oraz puszczane samopas koty należą do głównych czynników zagrażających rodzimej faunie.

Peter Marra z nowozelandzkiego Centrum Migracji Ptaków twierdzi, że nie ma nic przeciwko kotom – wręcz przeciwnie, podziwia te zwierzęta. Nie da się jednak zaprzeczyć, że każdego roku koty zabijają ogromne ilości ptaków i gadów, stanowiąc zagrożenie dla delikatnych ekosystemów, zwłaszcza tak wyjątkowych jak w Nowej Zelandii. Marra dodaje, że problem nie byłby tak poważny, gdyby koty trzymane były głównie w domach. Problemem jest wypuszczanie ich przez opiekunów bez nadzoru, ale także i podrzucanie niechcianych zwierząt do małych miejscowości, takich jak Omaui.

Nowe prawo miałoby nakazać obecnym właścicielom kotów zaczipowanie i zarejestrowanie pupili w bazie danych. Po śmierci kota nie będzie można jednak adoptować kolejnego. Te radykalne plany oburzyły miejscowych opiekunów kotów, którzy zarzucają władzom chęć stworzenia zasad niczym w państwie policyjnym.

Zakaz czy… nauka odpowiedzialności?

Okazuje się, że protesty opiekunów kotów i ogólnie sympatyków zwierząt domowych przyniosły skutek. Władze Omaui nie spieszą się z wprowadzeniem zakazu posiadania kotów. Mieszkańcy zwrócili uwagę, że zakaz nie tylko uderzałby w ich prawo do posiadania zwierzęcia domowego, ale naraziłby również na skutki wzrostu populacji gryzoni. Dodali, że nie można zrzucić na koty całej odpowiedzialności za degradację ekosystemu - w dużej mierze jest to też wina bezpośrednich działań człowieka.

Kolejnym problemem są koty porzucane w Omaui i podobnych małych miejscowościach przez przyjezdnych. Mieszkańcy zajmują się bezdomnymi podrzutkami, które nie tylko straciły dom, ale w przypadku wejścia w życie nowego prawa narażone byłyby na niebezpieczeństwo jako koty niewłaścicielskie.

Alternatywnym rozwiązaniem może być ograniczanie populacji kotów humanitarnymi metodami oraz edukacja opiekunów na temat zagrożenia, jakie ich pupile stanowią dla drobnych zwierząt dzikich. Nowa Zelandia zapowiedziała przeznaczenie znacznych środków na program kastracji kotów. Docelowo wszystkie koty z Omaui, a także wielu innych miejscowości, w tym z Wyspy Steward (położonej na południe od Wyspy Południowej), mają być poddane zabiegowi kastracji oraz zaczipowane.

Kocia godzina policyjna i inne pomysły z Australii

Nie tylko Nowa Zelandia ma problem z nadmierną kocią populacją. Warto przypomnieć, że każdy gatunek sprowadzony przez człowieka i wypuszczony samopas do zupełnie nowego środowiska może potencjalnie stać się gatunkiem inwazyjnym.

Najbardziej drastyczną metodą walki z problemem jest zezwolenie na odstrzał kotów, o czym głośno było niedawno w Australii. To przykład, do czego może dojść, gdy władze zaniedbają działania prewencyjne (kastracja kotów, przeciwdziałanie bezdomności, kary za porzucanie zwierząt) i „obudzą się” zbyt późno.

Innym działaniem praktykowanym w Australii jest „godzina policyjna” dla kotów. Polega ona na zakazie wypuszczania pupili na dwór w nocy, po ustalonej godzinie. Dodatkowo rząd australijski wprowadził limity kotów w gospodarstwach domowych oraz obowiązek kastracji każdego zwierzęcia oraz zaczipowania go. Te ostatnie działania do podstawa walki z nadmierną populacją kotów wolno żyjących i bezdomnych – powinny być wprowadzone w życie już dawno... ale lepiej późno, niż wcale.

Źródło: time.com