Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

W polskim mieście stanęły psie pisuary. Konieczny wydatek za wiele tysięcy?

siusiający pies © Shutterstock

Psi pisuar brzmi jak wymysł, ale we Wrocławiu właśnie stanęło ich ponad 20, a miasto zapłaciło za nie ponad 10 tysięcy złotych. Czy ten wydatek był konieczny? Istnieje szansa, że takie słupki pojawiają się też w innych miastach.

Przez Weronika Szaciłowska, 5 paź 2019

Psie pisuary zdobią wrocławskie alejki i mają zachęcać czworonogi do załatwiania się w konkretnych miejscach. W jaki sposób? Dzięki specjalnemu kształtowi oraz feromonom. Pojawiły się kilka dni temu, a już słychać głosy niezadowolenia ze strony mieszkańców. Czy w takim razie pojawią się w kolejnych miastach?

Psie pisuary we Wrocławiu za 10 tysięcy złotych

Koszt jednego słupka to około 400 złotych, co przy 26 sztukach, ktore stanęły we Wrocławiu, daje sumę ponad 10 000 złotych. Wszystkie znajdują na nowym bulwarze nad Oławą.

Pomysł został podpatrzony w innych zagranicznych miastach i ma zminimalizować obsikiwanie kwiatów czy nowych nasadzeń przez psy. Mają do tego zachęcać feromony, którymi drewniane słupki są napełniane oraz specjalny rodzaj nacięć. 

- Na Przedmieściu Oławskim mamy 230 drzew, 18,5 tys. kwiatów, w tym tulipanów, 15 tys. krzewów i traw. Chodzi o to, by psy omijały te nowe nasadzenia. To dość innowacyjne przedsięwzięcie, mało kto w Polsce je już stosuje — mówił w rozmowie z "Gazetą Wrocławską" Bartosz Nowak, rzecznik prasowy Wrocławskich Inwestycji.

Kolejne miasta w planach? Odpowiada architekta projektująca przestrzeń

W rozmowie z dziennikarzami "Gazety Wrocławskiej" Margareta Jarczewska, która projektowała tę przestrzeń, wspomniała, że rozwiązanie zostało podpatrzone za granicą, a Wrocław jest pierwszym miastem, gdzie stanęły.

Wrocław jest miastem testowym i jeśli rozwiązanie nie sprawdzi się w nim, w kolejnych miastach inwestycja nie wystartuje — podkreślają inicjatorzy akcji. 

Mieszkańcy nie są zadowoleni z psich pisuarów

Na łamach „Gazety Wrocławskiej” podano, że pomysł na montaż psich pisuarów wziął się z Czech, gdzie — podobnie jak i w Holandii — według badań aż 98 na 100 psów załatwia swoje potrzeby w pobliżu psich pisuarów.

Niestety zdaniem Wrocławian ich czworonogi są chyba nieco bardziej wybredne, bo większość z nich chyba nie zrozumiała idei drewnianych słupków. Oprócz sceptycznego nastawienia do ich skuteczności, pojawiły się głosy o wydawaniu pieniędzy z budżetu miasta na zupełnie niepotrzebne projekty.