Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Prezes poznańskiego Pogotowia Dla Zwierząt skazany na więzienie

Młotek sędziowski. © Pexels

Osoba, która powinna pomagać zwierzętom, przywłaszczyła psy warte kilkadziesiąt tysięcy złotych: w ubiegłym tygodniu zapadł w Poznaniu wyrok skazujący prezesa Pogotowia Dla Zwierząt. Wciąż nie wiadomo, co się stało ze skradzionymi psami.

Przez Agnieszka Marczak, 10 paź 2019

Grzegorz B., pełniący funkcję prezesa stowarzyszenia Pogotowie Dla Zwierząt w latach 2008-2015, usłyszał w ubiegłym tygodniu wyrok skazujący na osiem miesięcy więzienia. Sąd nakazał zapłacić mężczyźnie także 72 tysiące złotych zadośćuczynienia pokrzywdzonej Zuzannie D.

Proces o bezprawne przywłaszczenie

W 2014 roku rozpoczął się w Poznaniu proces o przywłaszczenie przez niego w 2008 roku kilkudziesięciu psów z hodowli Zuzanny. Łączna wartość rasowych zwierząt została oszacowana na 80 tysięcy złotych.

"Córka prowadziła hodowlę, która była zarejestrowana w związku kynologicznym. Pewnego dnia przyjechała z mężem do opuszczonego przez nich wcześniej domu, który wciąż do nich należał. Tam już czekali wolontariusze Grzegorza B. Zaczęli zabierać psy. Córka protestowała, więc wywieźli ją nawet do szpitala psychiatrycznego".

– skomentowała dla "Głosu Wielkopolskiego" Alina, mama Zuzanny.

Grzegorz B. był wielokrotnie wzywany do zwrotu zwierząt, jednak nigdy tego nie zrobił. Nie wiadomo, co się stało z przywłaszczonymi psami.

"W 2008 roku doszło do interwencji Pogotowia Dla Zwierząt, podczas której odebrano zwierzęta Zuzanny D. Grzegorz B. nie miał prawa rozporządzać zabranymi zwierzętami. Jako osoba, która miała przechować psy, był zobowiązany do ich wydania na każde wezwanie uprawnionego organu. Tymczasem Grzegorz B. wydał zwierzęta nieustalonym osobom i nawet nie poinformował o tym policji i prokuratury. Chociaż oskarżony był wielokrotnie wzywany, by wskazał miejsce pobytu zwierząt, do dziś tego nie zrobił. On pozorował swoją dobrą wolę". – uzasadniała wyrok sędzia Agnieszka Parnowska.

Sprawa prezesa nie była jego pierwszym procesem karnym. Wcześniej w sądzie rejonowym w Wołominie został uznany za winnego przywłaszczenia zwierząt Anety i Dariusza K.

Będzie apelacja

Grzegorz B. nie stawił się na ubiegłotygodniowym ogłoszeniu wyroku. Zapowiada, że złoży apelację. Utrzymuje, że opiekował się psami, które były dowodem w śledztwie w sprawie Zuzanny D. Ponoć kobieta miała znęcać się nad zwierzętami. Sąd uznał ją częściowo winną.

"Przez kilkanaście lat pracy w Pogotowiu Dla Zwierząt odebrałem około 5 tysięcy zwierząt ludziom, którzy się nad nimi znęcali. W sprawach tych zapadły setki wyroków skazujących. Niestety, jest i tak, iż sądy wymierzają kary tym, którzy te zwierzęta chronią przed oprawcami i taka sytuacja ma miejsce w tym przypadku." – dodaje Grzegorz B.

Pogotowie Dla Zwierząt zostanie zamknięte?

W sądzie trwa również sprawa o rozwiązanie Pogotowania Dla Zwierząt, które nagminnie naruszało przepisy ustawy o ochronie zwierząt.

Źródło: Głos Wielkopolski