Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Bestialsko postrzelona kotka wygrała walkę o życie. Teraz prosi o pomoc

Postrzelona kotka Meggie. © Facebook @ztzszczecin

Meggie – wolnożyjąca kotka nie ma nawet roku, a na swoim koncie już kilka strasznych doświadczeń. Kilka miesięcy temu została znaleziona leżąca bez sił na parkingu. W jej ciele lekarze wykryli śrut.

Przez Agnieszka Marczak, 12 paź 2019

Meggie wiodła spokojne życie wolnożyjącego kota. W razie potrzeby zawsze mogła się schronić w jednej z kocich budek w Gryfinie, a kiedy brakowało jedzenia, miała swoją opiekunkę, która codziennie wystawiała dla niej pełną miseczkę.

Koniec tego, co dobre

Pewnego kwietniowego dnia sielanka się skończyła. Meggie została postrzelona. Leżała bezwolna na parkingu i głośno miauczała. Mijający ją ludzie, nie zwracali uwagi na zranionego kotka.

Na szczęście jej opiekunka zauważyła nieobecność Meggie i zaczęła poszukiwania. Kiedy w końcu udało jej się znaleźć maluszka, zamarła. Kocie nóżki były bezwładne, sierść powydzierana i pełna otarć. Czyżby kotka stała się ofiarą jakiegoś wypadku? Opiekunka, szukając pomocy, trafiła na Zwierzęcy Telefon Zaufania w Szczecinie.

Śrut w ciele

Wolontariusze stowarzyszenia podjęli natychmiastową interwencję. Na miejscu, w siedzibie stowarzyszenia, weterynarz była zaniepokojona, że kicia nie może chodzić, a w dodatku nie kontroluje oddawania kału i moczu. Badanie RTG wykazało, że Meggie nie jest ofiarą wypadku samochodowego, a… postrzału!

Niestety, bez specjalistycznej diagnostyki weterynarz w Szczecinie nie była w stanie zrobić nic więcej. Jedyną nadzieją dla kotki był wyjazd do kliniki w Gorzowie, gdzie mogła zostać zdiagnozowana dzięki tomografowi komputerowemu. Mimo ogromnych kosztów, stowarzyszenie postanowiło ratować życie Meggie za wszelką cenę.

W Gorzowie okazało się, że część śrutu znajduje się w kręgosłupie kotki. Potrzebna była pilna operacja i późniejsza rehabilitacja. Stowarzyszenie podjęło się zadania zebrania funduszy na leczenie maluszka. Co prawda, udało się zebrać część pieniędzy, ale wciąż brakuje środków na pokrycie rehabilitacji i dalszego leczenia Meggie.

Po kilku tygodniach Meggie została oddana do domu zastępczego Oli i Radka, którzy mimo trudów związanych z opieką nad tak chorym zwierzakiem, podjęli się wyzwania. Dzięki ich poświęceniu i wytrwałości lekarzy Meggie powoli wraca do sprawności.

Tymczasem policja wciąż szuka sprawcy cierpienia kotki.