Reklama

"Bo szczekał za głośno": pijanego mężczyznę denerwował hałas, więc chwycił za młotek

pies pobity młotkiem dog-angry © Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami / Facebook.com

Są takie historie, które na długo zapadają w pamięci. Niestety nie w pozytywnym znaczeniu. Oto jedna z nich. 

Przez Aleksandra Kupras

Opublikowano

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami dzieli się na Facebooku historiami interwencji swoich pracowników.

Relacja Adama i Małgosi jest przerażająca.

Bił psa młotkiem

Do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami trafiają przeraźliwe zdjęcia. Widać na nich zakrwawionego psa, pobitego młotkiem. Suczka, ważąca zaledwie 10 kilogramów, otrzymała ciosy, które mogły je zabić. 

„Wrzask miał uspokoić szczekającego psa. Nie udało się, więc pijany człowiek chwycił  w rękę pierwsze lepsze narzędzie – trafiło na trzykilogramowy młotek z tłumikiem drgań, skonstruowany tak, żeby można nim było solidnie przywalić a jednocześnie żeby ręka tego prawie nie odczuła. Znakomita rzecz do uspokajania rozszczekanych psów. A TEMU psu się w końcu należało – jak śmiał szczekać, kiedy jego ukochany pan spał snem alkoholowym! Panu po popijawie sen się przecież należy, a pies, któremu się dobrze przywali młotkiem jest z całą pewnością mniej awanturujący się. No i taki pies zapamięta, że ma być cicho, gdy pan nurza się w wódczanych odmętach.” - czytam na facebookowej stronie „KTOZ”. 

 

Z pamiętnika inspektora relacjonują: Adam i Małgosia Zastanawiam się jak to było. Cisza jesiennego wieczoru i nagły...

Posted by KTOZ Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami on Wednesday, November 9, 2022

Cud, że żyje 

Suczka przeżyła i z podkulonym ogonem wróciła do budy. Choć została wezwana Policja, pies został z oprawcą. Funkcjonariusze stwierdzili, że mężczyzna nie jest już pijany, a skoro słychać w stodole oddech zwierzęcia, to znaczy, że czworonóg żyje. Policjanci nawet nie obejrzeli skatowanej suczki. 

Zdjęcia trafiły do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami półtorej tygodnia po opisywanych zdarzeniach. Pracownicy organizacji musieli działać szybko. Adam i Małgosia od razu pojechali na miejsce. Znów wezwali Policjantów, którzy po ich interwencji w końcu zamknęli oprawcę w radiowozie. Psinka ma liczne obrażenia i złamaną łapkę. Na szczęście jest już pod opieką osób, które nie pozwolą, aby znów stała się jej krzywda. 

Zostaw komentarz
0 komentarzy
Potwierdź usunięcie

Czy jesteś pewien, że chcesz usunąć komentarz?

Dodaj komentarz