Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Syryjski aktywista dokumentuje następstwa bombardowania. To, co odkrywa w gruzach, łamie mu serce

Szczenie_po_bombardowaniu © Twitter / FARED_ALHOR

Fared Alhor jest czynnie zaangażowany w walkę o pokój. Tego dnia fotografował sytuację po najeździe wojsk USA na kryjówkę al-Bagdadiego. 

Przez Sabina Stodolak, 9 lis 2019

Fotograficzna dokumentacja akcji USA i … pies

Alhor pojawił się na ulicach Bariszy, by sfotografować sytuację po najeździe wojsk USA na kryjówkę al-Bagdadiego. W pewnym momencie pośród gruzów zauważył małego szczeniaka, który stał tuż obok swojej mamy, która niestety nie mogła już zapewnić mu ani opieki, ani mleka. 

Piesek był zrozpaczony i przestraszony. Fared chwilę się z nim pobawił, ale po chwili zdał sobie sprawę, że nie może zostawić go samemu sobie, bo maluch nie ma nikogo. 

Próbował znaleźć kogoś, kto zająłby się psiakiem, ale ponieważ nikt z okolicznych mieszkańców nie był zachwycony tym pomysłem, Fared uznał, że spróbuje mu pomóc w inny sposób.  

Nie mógł wziąć go do siebie, ale kilka godzin później (mimo deszczu i konieczności powrotu w niebezpieczną strefę najazdu), wrócił po szczeniaka, zapakował go do kontenera i zawiózł do weterynarza. Tam sprawdzono, czy pies jest zdrowy i przewieziono go do schroniska. 

Bobe gwiazdą internetów

Fared nazwał malucha Bobe (czyt. Bobbi) i całą historię szczeniaka  nagłośnił w internecie, na Twitterze oraz w innych kanałach społecznych. Tego dnia wszyscy mówili o bohaterskim psie, który pomógł namierzyć al-Bagdadiego, jednak to Bobe bardziej potrzebował rozgłosu. Na szczęście historia Bobe trafiła do mediów, dzięki czemu jego szanse na znalezienie domu znacznie wzrosły. Trzymajmy kciuki, by znalazł go jak naszybciej! 


Przeczytaj również: Samotny bohater syryjskiej wojny: Alaa ratuje koty z Aleppo