Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Bulterier omal nie zginął w męczarniach. Lekarze odmówili mu pomocy, interwencji podjęła się łódzka straż pożarna

<p><br />
&nbsp;</p>


 

© Animal Patrol Straży Miejskiej w Łodzi

Schorowany bulterier dostał ataku i wbiegł w wąską szczelinę pomiędzy budynkiem a murowanym ogrodzeniem. Weterynarze odmówili mu pomocy. Gdyby nie interwencja Animal Patrol i straży pożarnej pies nie miałby szansy na przeżycie.

Przez Agnieszka Marczak, 12 lis 2019

W ubiegłą sobotę funkcjonariusze łódzkiego Animal Patrolu zajmowali się potrąconym przez samochód kotem, kiedy to dowiedzieli się o innym czworonogu, dla którego właściciel rozpaczliwie szukał pomocy.

Ciężko chory bulterier po podaniu leków dostał ataku i przerażony wbiegł w wąską szczelinę pomiędzy ścianą domu a betonowym ogrodzeniem sąsiadki. Sytuacja wydawała się bez wyjścia. Szczelina była zbyt wąska, by jakikolwiek człowiek mógł w nią wejść i wyciągnąć psa. Zwierzak znajdował się sześć metrów od miejsca, do którego można było dojść. Zrozpaczony opiekun psa dzwonił po lekarzach, jednak wszyscy po kolei odmawiali pomocy. Animal Patrol dowiedział się o sprawie od jednego z weterynarzy.

-Lekarz weterynarii powiedział nam o mieszkańcu miasta, który rozpaczliwie prosi o pomoc. Jego pies wbiegł w wąską szczelinę pomiędzy ścianą budynku a ogrodzeniem sąsiada i tam utknął - powiedział Łukasz Berliński, funkcjonariusz łódzkiego Animal Patrolu.

Animal Patrol skontaktował się ze strażą pożarną i poinformował, że potrzebna jest natychmiastowa interwencja przy ulicy Świętego Franciszka z Asyżu. Ratownikom udało się namówić sąsiadkę na zburzenie muru. Do uratowania psa pozostały jeszcze dwa metry. Strażacy użyli chwytaka, by wyciągnąć przerażonego bulteriera.

Zwierzak był w ciężkim stanie, został natychmiast przewieziony do kliniki weterynaryjnej. Gdyby nie interwencja Animal Patrolu i straży pożarnej, piesek zginąłby w męczarniach.

Trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia!

Źródło: TNV24.pl