Aktualności :
wamiz-v3_1

Reklama

Niewidomy mężczyzna i jego labrador zaatakowani przez aktywistę. Powód jest skandaliczny

Jonathan  i labrador Sam © Twitter - Jonathan Attenborough

30-letni niewidomy Jonathan Attenborough z Fire w Szkocji w pełni polega na swoim wspaniale wyszkolonym labradorze. Niestety, w ostatnim czasie aż dwukrotnie został zaatakowany w miejscu publicznym przez…  "obrońców praw zwierząt".

Przez Marcelina Smugowska, 19 lis 2019

Przyczyną agresji słownej było to, że Jonathan ma psa przewodnika. Mężczyzna jest niewidomy od 5 lat. Bez pomocy labradora nie byłby w stanie funkcjonować. Sam towarzyszy mężczyźnie od kwietnia tego roku.

Niespodziewany atak

Do pierwszego ataku doszło w kwietniu tego roku, w jednej z kawiarni w Edynburgu. Pewien mężczyzna podszedł do 30-latka i bez ogródek powiedział mu, że ten nie powinien mieć psa przewodnika.  

“Powiedział, że psy powinny biegać swobodnie po polach, a nie siedzieć w kawiarniach” - relacjonował Attenborough. “Na początku myślałem, że żartuje. Ten mężczyzna nie był bardzo agresywny, po prostu chciał porozmawiać. Kiedy wyjaśniłem, jakie życie ma Sam, nie był w 100 procentach przekonany, ale wydawał się dużo bardziej otwarty” - dodał. 

Drugie starcie

Do kolejnej, znacznie bardziej agresywnej, konfrontacji doszło w barze w Portsmouth. Tym razem pewna kobieta, która podała się za “obrończynię praw zwierząt”, Jonathana i innego właściciela psa przewodnika, określiła mianem “okrutnych”

“Była bardzo blisko naszych twarzy, przez co czuliśmy się bardzo niekomfortowo” - mówił  Attenborough. “Byłem bardzo zaskoczony. Próbowałem z nią porozmawiać, ale ona nie słuchała, po prostu wyglądała na wściekłą. Doszło do tego, że jej mąż po nią przyszedł” - dodał.

Pełen obaw

Dziś Jonathan jest pełen obaw, szczególnie to ostatnie spotkanie, sprawiło, że mężczyzna nie czuje się już bezpiecznie

“Teraz będę wyczulony na takie nieprzyjemne sytuacje. Zastanawia mnie to, jak ludzie będą reagować, kiedy zobaczą mnie z psem” - przyznaje w rozmowie z Daily Mail. 

Tim Stafford, z organizacji Guide Dogs, wyraził swój sprzeciw wobec takich sytuacji. Jednocześnie zaoferował pomoc i wsparcie poszkodowanym. “Na szczęście, takie zdarzenia należą do rzadkości. Dobro naszych psów jest absolutnie najważniejsze, są one hodowane i szkolone z wielką starannością” - podsumował Stafford. 

Źródło: dailymail.co.uk