Reklama

To, co zaatakowało tego psa budzi grozę i przerażenie

Pies_atak_anakondy dog-wow
© Facebook/de Olho nas Noticias

Gdyby nie trzej rowerzyści, którzy przez ponad 20 minut walczyli o życie psiaka, ten maluch nie merdałby już ogonem. 

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 03.01.2020, 19:26

Trzech przyjaciół i dziesięć psów wyrusza na wycieczkę

W sobotni poranek, jak każdego tygodnia, weterynarz Paulo Sérgio Marqueti wraz z kolegą Adlisonem Tosi i jego synem Miguelem, wyruszyli na rowerową wycieczkę. Towarzyszyły im ich psy. Towarzystwo było dość liczne, bo razem mają ich aż dziesięć. Zamierzali objechać fragment malowniczej laguny położonej nieopodal Sao Paolo w Brazylii. 

4-metrowy wąż atakuje 

W pewnym momencie jeden z psów, dwuletni Negão, postanowił napić się wody z jeziora. Chwilę później, do uszu mężczyzn dobiegł przerażający skowyt. Szybko pobiegli na brzeg i zobaczyli, że psiaka w uścisku dusi prawie 4-metrowa anakonda, która próbuje wciągnąć go pod wodę! 

Walka o życie psa 

Mimo ogromnego niebezpieczeństwa, rozpoczęli dramatyczną walkę o życie psa. Rękami zaczęli rozsupływać napięte ciało węża, by oswobodzić psa i nie pozwolić mu połamać mu kości. Akcja ratunkowa, w której dwóch dorosłych mężczyzn i jeden nastolatek próbowało poradzić sobie z ogromnym wężem trwała ponad 20 minut. 

Psa udało się oswobodzić, a węża wrzucono do jeziora. 

Weterynarz mówi, że gdyby nie pomoc przyjaciół nie udałoby mu się w pojedynkę uwolnić psa. „Wąż być niezwykle silny, ale my nie chcieliśmy się poddać. Kiedy ja próbowałem uwolnić psa z uścisku, Adlison trzymał resztę ciała węża, by uniemożliwić mu ucieczkę z psem do wody.” 

Jego przyjaciel dodaje: „Jedna osoba nigdy nie poradziłaby sobie z anakondą. Potrzebowaliśmy siły trzech mężczyzn, by ją pokonać”. 

Na video, które udało się nagrać nastolatkowi widać, jak trudna była to walka. 

 

Negão, pomimo ogromnego szoku, jaki przeżył, jest w dobrej formie. Jego organy nie uległy uszkodzeniu i szybko doszedł (przynajmniej fizycznie) do siebie. Traumatyczne doświadczenie z wężem na długo pozostanie jednak w jego pamięci. 

Władze terenu, ze względu na zagrożenie atakiem anakondy, zamknęły lagunę dla spacerowiczów.