Reklama

Bezduszni pasażerowie doprowadzają niewidomego mężczyznę do łez, kiedy ten stara się chronić swojego labradora

labrador-przewodnik-w-pociągu dog-angry
© Twitter @Kika_GuideDog

To był ulewny dzień. Dla osób z niepełnosprawnością wzrokową oznacza to ogromne trudności w poruszaniu się po mieście. To, co przydarzyło się pewnemu londyńczykowi i jego psu przewodnikowi, pozostawia nas bez słów.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano 26.02.2020, 14:11

 

Amit, londyńczyk przed 40-stką, pracował jako lekarz aż do 2012 roku, kiedy stracił wzrok z powodu zakrzepu mózgu. Po chorobie mężczyzna zdecydował się na psa przewodnika, który pomoże mu w codziennym życiu. Właśnie wtedy poznał wspaniałego labradora – Kikę.

Piekielna podróż

Pewnego ulewnego dnia w 2018 roku Amit i Kika chcą wsiąść do zatłoczonego metra z New Eltham do stacji Waterloo East.

„Poszliśmy na koniec peronu w strugach deszczu, aby móc wejść do przedziału z miejscami przeznaczonymi dla osób z niepełnosprawnościami w @Se_Railway i nawet, kiedy tatuś dał mi sygnał znajdź miejsce, nikt nie ustąpił miejsca!” – Kika skarży się na Twitterze.

W rezultacie podróż zamienia się w horror; wydaje się, że potrwa wieki. Podłoga w metrze jest bardzo śliska, Amit czuje się bardzo niepewnie. Musi stać całą podróż, będąc co chwilę popychanym przez tłum. Natomiast Kika jest boleśnie ściśnięta między nogami i stopami innych pasażerów.

Bądźmy wrażliwsi

Amit, oburzony obojętnością pasażerów, opublikował na Twitterze zdjęcie samego siebie z psem w środku transportu.

„To naprawdę upokarzające, kiedy staram się znaleźć coś, czego mogę się trzymać, a jednocześnie opiekować się Kiką” – czytamy we wspisie Amita.

Takie historie niestety nie zdarzają się rzadko. Także w Polsce. Amit chce, żeby ludzie byli wrażliwsi na los osób z niepełnosprawnościami i ich psów przewodników. Zwierzęta bowiem odgrywają niebagatelną rolę w zmierzaniu się z codziennością osób niewidomych.