Aktualności :

Reklama

W tym mieście jest więcej kotów niż ludzi! Ale powód nie jest radosny…

<p>Salah dzieli z kotami piwnicę, w kt&oacute;rej mieszka, i skromne posiłki</p> cat-sad

Salah dzieli z kotami piwnicę, w której mieszka, i skromne posiłki

© Facebook.com/BBC

Podczas gdy „koci człowiek Aleppo”, Alaa, który pomógł ogromnej ilości kotów w najtrudniejszych chwilach wojny na północy Syrii, założył koci azyl, gdzie zwierzęta mają pożywienie, schronienie i opiekę, w innym syryjskim mieście, Kafr Nabl, sytuacja jest ciężka. 

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano 07.02.2020, 13:34

„Koty podnoszą mnie na duchu”

W ciągu długich miesięcy, syryjskie miasto Kafr Nabl było bombardowane przez syryjskie siły rządowe oraz wspomagające je siły rosyjskie. W efekcie miasto pustoszeje.

Na ulicach, w na wpół zasypanych gruzami domach, mieszka teraz więcej kotów niż ludzi. Z 40 000 osób w Kafr Nabl pozostało mniej niż 100.

Ci ludzie, którzy zostali, znajdują jednak oparcie w zwierzętach – i są jednocześnie oparciem dla nich.

„Koty podnoszą mnie na duchu” – tak mówi Salah Jaar, 32-latek mieszkający w piwnicy własnego domu wraz z kilkoma kotami. – „Ich obecność sprawia, że to bombardowanie, zniszczenia, cierpienia wydają się odrobinę mniej przerażające”.

Salah dodaje, że gdy tak wiele osób opuściło Kafr Nabl, koty potrzebują przecież kogoś, kto się nimi zajmie, da im jedzenie i wodę. Zwierzęta schroniły się w domach tych, którzy pozostali w wymierającym mieście. Nikt nie wie, ile kotów jest w Kafr Nabl. Może nawet tysiące…

Przyjaciele na dobre i na złe

Salah Jaar pracuje jako reporter lokalnej stacji radiowej Fresh FM. Radiowe studio zostało co prawda zniszczone, ale stacja nadaje z pobliskiego miasta. Emituje m.in. ostrzeżenia o nalotach, wiadomości, ale również audycje pozwalające na chwilę oderwać myśli od ciężkich czasów.

Na ulicach miasta pozostały bezdomne koty i psy, poszukujące pożywienia. Jak mówi Salah, w każdym domu jest kilkanaście kotów. 20 albo nawet 30 zwierząt biegnących ulicą za człowiekiem nie jest już widokiem zadziwiającym. Część odprowadza Salaha do samego budynku. 

Salah dzieli się posiłkami ze zwierzętami. „Ilekroć coś jem, […] czuję, że i one, i ja, jesteśmy słabymi istotami i musimy pomagać sobie nawzajem. Mam przyjaciela, który też ma koty w domu. Jednemu z nich pocisk prawie urwał przednią łapkę, ale udało się nam zawieźć go do miasta Idlib do lekarza. Teraz kotek chodzi”.

Salah dodaje, że jeśli pozostali mieszkańcy Kafr Nabl będą zmuszeni uciekać z miasta, zabiorą ze sobą tak wiele kotów, jak to możliwe: „Dzielimy się radościami i smutkami, szczęściem i bólem, licznymi obawami. [Koty] stały się naszymi towarzyszami w życiu”.

Źródło: BBC.com