Reklama

Bohater porzuconych z Wuhan: jego determinacja i poświęcenie przywracają wiarę w ludzi

Ye Jialin codziennie wyrusza na pomoc pozostawionym w domach zwierzętom cat-wow

Tragedia w chińskim mieście Wuhan – ognisku koronawirusa – obejmuje nie tylko ludzi, ale także należące do nich zwierzęta. Gdy miasto zostało odizolowane od reszty kraju, wiele zwierząt domowych pozostało bez opieki. Ich jedyną nadzieją są ci nieliczni mieszkańcy Wuhan, którzy postanowili przyjść z pomocą porzuconym stworzeniom – tak jak ten odważny chłopak!

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano 09.03.2020, 22:31, aktualizacja dnia 11.03.2020, 09:27

 

Los zwierząt w Wuhan

Szacuje się, że po tym jak rząd chiński zarządził kwarantannę w mieście Wuhan i odciął je od reszty kraju, w wuhańskich domach pozostało około 30 tysięcy zwierząt, do których opiekunowie nie są w stanie dotrzeć. Stworzenia te nie poradziłyby sobie w większości same. Z drugiej strony, ich opiekunowie są zdruzgotani, że nie są w stanie dotrzeć do swych pupili. Często nie wiedzą nawet, czy ich pies lub kot wciąż żyją.

Los pozostawionych w Wuhan zwierząt byłby tragiczny, gdyby nie wolontariusze tacy jak Ye Jialin. Ye został uwięziony w zamkniętym mieście podobnie jak zwierzęta. Chociaż władze chińskie radzą mieszkańcom pozostanie w domach, Ye zdecydował, że nie będzie siedział bezczynnie. Zajmie się tyloma zwierzakami, iloma zdoła.

Najbardziej zajęty petsitter świata

Ye Jialin oraz inni wolontariusze podjęli się opieki nad zwierzętami domowymi do momentu, gdy ich opiekunowie będą w stanie powrócić do swych mieszkań. Ye otrzymuje z zewnątrz, od opiekunów zwierząt, do których się udaje, szczegółowe instrukcje dotyczące wszystkiego, czego potrzebują ich pupile.

Czasem opiekunom udaje się wysłać do Jialina klucze do mieszkania, czasem natomiast zezwalają mu na włamanie się do domu – i pierwsze pytanie, jakie zadają, to czy ich zwierzak żyje.

Ye Jialin karmi i poi koty, zmienia żwirek w kuwetach, a nade wszystko upewnia się, czy są całe i zdrowe, i choć odrobinę uspokaja opiekunów.

Choć niektórych zwierząt nie udało mu się ocalić, Ye jak do tej pory uratował już kilkadziesiąt z nich, które bez jego pomocy czekałaby śmierć w zamkniętym mieszkaniu. Codziennie chłopak wyrusza w trasę swym rowerem, aby pomóc kolejnym stworzeniom. To prawdziwy, cichy bohater odciętego od reszty świata miasta.

Źródło: The Guardian