Reklama

Polacy porzucają zwierzęta w strachu przed koronawirusem? To fake news!

Gdy niedawno w obieg trafiła wiadomość, iż koronawirus COVID-19 może być przenoszony przez psy i koty, eksperci błyskawicznie zdementowali tę fałszywą pogłoskę. Internet wciąż obiegają jednak informacje o osobach porzucających swe zwierzęta ze strachu przed zakażeniem. Czy faktycznie daliśmy się ponieść emocjom? A może właśnie w czasach epidemii odnajdujemy w sercu miejsce dla braci mniejszych i decydujemy się na adopcję? Sprawdziliśmy, jak wygląda obecnie sytuacja w schroniskach dla zwierząt!

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano 31.03.2020, 18:21

Czytamy informacje od ekspertów, nie porzucamy zwierząt

Rozmowy z kierownikami i pracownikami schronisk dla zwierząt napawają optymizmem – nie odnotowano liczniejszych niż zwykle porzuceń zwierząt w związku z pandemią koronawirusa, a żaden pracownik schronisk, z którymi się kontaktowaliśmy, nie przyjmował zwierzęcia oddawanego ze strachu przed infekcją.

W schronisku dla zwierząt w Iławie prowadzonym pod skrzydłami OTOZ Animals odnotowano co prawda więcej interwencji niż zwykle, jednak niekoniecznie są one związane z samą epidemią. Jak powiedział pracownik schroniska: „Obecnie ludzie częściej dzwonią na interwencję, ponieważ są w domach i obserwują okolicę. Zwykle są to telefony dotyczące błąkających się kotów, i często są to właścicielskie koty wychodzące”.

Podobne spostrzeżenia ma Elżbieta Malczyk, twórczyni projektu Adopciaki: „Zaraz po wejściu obostrzeń związanych z epidemią do naszej grupy gdańskiej trafiło na raz 7 psów, ale czy to ma związek z wirusem? Nie jestem pewna. W Warszawie nie słyszałam o porzuceniach, podobnie w Korabiewicach, gdzie prowadzimy schronisko”.

Cieszy fakt, że większość opiekunów śledzi informacje przekazywane przez lekarzy weterynarii i ekspertów WHO.

Nasi pupile nie przenoszą koronawirusa wywołującego COVID-19, a w tych trudnych czasach zapewnią nam tak potrzebny komfort psychiczny!

Jak działają schroniska z czasie zagrożenia koronawirusem?

schronisko dla zwierząt
©Shutterstock

Obostrzenia związane z pandemią koronawirusa wpłynęły jednak na działalność schronisk dla zwierząt. Placówki są generalnie zamknięte dla osób odwiedzających oraz dla wolontariuszy. Do pracy przychodzą zatrudnieni opiekunowie oraz pracownicy administracyjni.

Część schronisk wydała niektóre zwierzęta do zaufanych domów tymczasowych (np. warszawskie schronisko „Na Paluchu”), aby odciążyć pracowników opiekujących się zwierzętami. Niektóre schroniska odwołały spacery adopcyjne, inne przeprowadzają je na szczególnych zasadach. Podobnie sprawa się ma w przypadku wizyt przed- i poadopcyjnych. Niektóre schroniska w tym momencie ich nie przeprowadzają (i w związku z tym ograniczają adopcje), inne realizują je przy zachowaniu środków bezpieczeństwa. Jak podkreśla Weronika Olszówka ze schroniska OTOZ Animals oddział Oświęcim: „Zależy nam, żeby zwierzęta dalej znajdowały domy”.

Czy mogę adoptować zwierzę podczas ogólnokrajowej kwarantanny?

Pandemia koronawirusa tymczasowo zmieniła wiele aspektów naszego życia. Jeśli jednak planowaliśmy adopcję czworonożnego przyjaciela – także obecnie jest to możliwe! Pamiętajmy jednak, że najlepiej skontaktować się wpierw z wybranym schroniskiem telefonicznie, ponieważ warunki adopcji mogą być różne, w zależności od placówki.

Adopcja jest możliwa, ale pod pewnymi warunkami

chlopak-psem-w-maseczce
©Shutterstock

Nie możemy chodzić po terenie schroniska i wybierać zwierząt na miejscu ze względu na bezpieczeństwo pracowników.

Jak wyjaśnia Joanna Skrajnowska z warszawskiego schroniska „Na Paluchu”, placówka „realizuje adopcje, przy których nie jest potrzebne przeprowadzenie spaceru przedadopcyjnego (wszystkie zostały odwołane) – wydawane są więc koty oraz szczenięta”. Zanim będziemy mogli adoptować zwierzę, musimy wypełnić ankietę przedadopcyjną oraz odbyć rozmowę telefoniczną z pracownikiem schroniska.

Spacery przedadopcyjne realizowane są w niektórych schroniskach, natomiast należy się na taki spacer umówić. W schronisku „Ciapkowo” w Gdyni adopcja psa wygląda następująco:

„Staramy się nie mieć zbyt bliskiego kontaktu z przyszłymi opiekunami. Najpierw prosimy o wypełnienie ankiety adopcyjnej online, potem umawiamy się na wizytę, wybrany piesek jest wydawany na spacer zapoznawczy i podejmowana jest wówczas decyzja o adopcji.

Po zwierzę może się zgłaszać jedna osoba. Nie ma wchodzenia do schroniska i oglądania piesków” – wyjaśnia obowiązujące obecnie procedury Wioletta Byszuk.

W Gdyni funkcjonują głównie adopcje psów wedle wymienionych zasad. Większe restrykcje dotyczą kotów – nie można bowiem wejść na teren schroniska, aby wybrać sobie kota. Pracownicy niechętni są także adopcjom na odległość, mając na uwadze dobro zwierząt, które reagują silnym stresem na powrót do schroniska po lekkomyślnej decyzji niedoszłego opiekuna. Jedynie osoby zdecydowane na adopcję konkretnego kota, świadome związanych z nią obowiązków, mogą zgłaszać się telefonicznie z propozycją adopcji wybranego zwierzaka.

Schronisko dla zwierząt w Iławie także nie umożliwia wstępu na teren placówki, natomiast zachęca osoby zainteresowane adopcją do kontaktu telefonicznego. Jeśli rozmowa zakończy się wstępną decyzją o adopcji wybranego zwierzęcia, przeprowadzana jest wizyta przedadopcyjna. Po samej adopcji następuje również kontrola warunków w nowym domu zwierzaka – wizyta poadopcyjna. Oczywiście z zachowaniem wszelkich rygorów bezpieczeństwa.

Możesz również adoptować zwierzaka z domu tymczasowego

Zmianie uległy także procedury wydawania zwierząt z domów tymczasowych, np. zrzeszonych w ramach Adopciaków. Zwykle procedura adopcji wygląda tak, że po wyborze zwierzaka wysyłana jest ankieta adopcyjna, która następnie trafia do domu tymczasowego. Następuje pierwsze spotkanie i spacer z psem. Teraz ten etap pozostawiany jest do decyzji danego domu tymczasowego i potencjalnego opiekuna.

Zaleca się, aby pierwsza rozmowa miała formę elektroniczną, najlepiej video, aby odsiać osoby niezdecydowane. Jeśli obie strony są na „tak”, spotykają się w neutralnym miejscu, na zewnątrz. W przypadku kotów jednak zapoznanie ze zwierzakiem musi odbyć się w domu tymczasowym, ponieważ w miejscu obcym koty zachowują się inaczej niż u siebie.

Długie chwile w czterech ścianach… Czy to moment na adopcję?

Czy długi czas spędzany w domu to moment, w którym zaczynamy myśleć o adopcji zwierzęcia?

Pracownicy części schronisk nie tylko nie stwierdzili przypadków oddawania zwierząt ze strachu przed wirusem, ale wręcz przeciwnie – zauważyli zwiększone zainteresowanie adopcjami, zwłaszcza psów.

Weronika Olszówka z oświęcimskiego schroniska potwierdza: „Uważam, że że jest większe zainteresowanie adopcją zwierząt, ponieważ ludzie nie pracują. Oczywiście adopcje to kwestia indywidualna. Są ankiety przedadopcyjne. Jeśli coś nas niepokoi, to nie wydajemy zwierząt. Mamy tez wizyty poadopcyjne, kontrolę warunków”.

Adopcja - tak, ale odpowiedzialna!

Odpowiednia weryfikacja potencjalnych opiekunów jest szczególnie istotna, ponieważ sytuacja przypomina odrobinę okres przedświąteczny, który szczególnie obfituje w adopcje pod wpływem impulsu. Potwierdza to Wioletta Byszuk z gdyńskiego „Ciapkowa”: „Jest teraz więcej pytań o adopcję psów, natomiast bywa, że jest to nieprzemyślana decyzja – osoba bierze pieska, bo jest sama i nie myśli, co będzie później, czy będzie miała dla tego zwierzęcia czas, gdy wszystko wróci do normy”.

Równie ostrożnie podchodzi do tego tematu Schronisko „Na Paluchu”. Joanna Skrajnowska dodaje, że schronisko otrzymuje też oferty pomocy od osób spędzających obecnie czas w domu, chociażby proponujących zostanie domem tymczasowym dla zwierząt czekających na adopcję.

Na szczęście są liczne przypadki, w których czas spędzony w domu po prostu uświadamia człowiekowi, że w jego życiu kogoś brakuje! Elżbieta Malczyk widzi tę „mobilizację adopcyjną” jako światełko w tunelu ponurych wiadomości, które nas otaczają:

„Trend jest pozytywny. Po pierwsze, ludzie adoptują. Po drugie, chcą pomagać, mamy dużo propozycji nowych domów tymczasowych. Po trzecie, jest pomoc w wyprowadzaniu psów, prawdziwa mobilizacja. Łatwo adoptowalne zwierzęta znajdują teraz domy. Myślę, że w tym momencie ludzie, którzy od dłuższego czasu nosili się z decyzją o adopcji, ‘dostali przyspieszenia’, dojrzeli do tego, myślą sobie – ‘kiedy jeśli nie teraz’? Obecnie otrzymujemy 2, jeśli nie 3 razy więcej ankiet adopcyjnych niż zazwyczaj”.

Pomagajmy sobie nawzajem!

pies-na-spacerze
©Shutterstock

W tym trudnym czasie niektóre schroniska dla zwierząt mogą pełnić jeszcze inne role niż zazwyczaj. Schronisko w Oświęcimiu oferuje przykładowo pomoc tym opiekunom psów, którzy objęci są kwarantanną i nie mogą wyjść z domu, żeby wyprowadzić czworonoga na spacer: 

„Mieliśmy jedną rodzinę na kwarantannie, mąż tej pani wrócił z zagranicy. Dwa, trzy razy dziennie wyprowadzaliśmy psa, w zależności od potrzeb” – dodaje Weronika Olszówka.

Inne schroniska przypominają o grupach wolontariackich na Facebooku, które pomogą osobom objętym kwarantanną znaleźć pomoc w wyprowadzaniu psa na spacer czy zakupach dla czworonogów (i nie tylko dla nich). Jedną z takich grup jest Pies w Koronie (https://www.facebook.com/groups/654422091958462/), gdzie ogłaszają się zarówno osoby potrzebujące pomocy, jak i chętni, którzy swoją pomoc oferują.

Serdecznie dziękuję Elżbiecie Malczyk z Adopciaków oraz schroniskom „Na Paluchu”, OTOZ „Ciapkowo”, Schronisku w Iławie oraz Schronisku OTOZ Animals Oświęcim za pomoc w stworzeniu tego tekstu.