Aktualności :

Reklama

Obok krakowskiego szpitala postawiono budki dla bezdomnych kotów. Ale nikt nie podejrzewał tego, co się stanie

Obok krakowskiego szpitala postawiono budki dla bezdomnych kotów. Ale nikt nie podejrzewał tego, co się stanie cat-happy
© Shutterstock

Jak zadbać jednocześnie o komfort psychiczny pacjentów szpitala oraz o bezdomne koty? Odpowiedź znaleźli niedawno krakowscy urzędnicy oraz dyrekcja Szpitala im. Józefa Babińskiego. 

Przez Anna Zielińska-Hoşaf , 9 kwi 2020

Ulubieńcy pacjentów

Ustawienie budek dla bezdomnych kotów na terenie należącym do krakowskiego Szpitala Klinicznego im. Józefa Babińskiego było jednym z elementów realizacji projektu Budżetu Obywatelskiego pt. „Zadbajmy o Bezdomne Koty”.

Ponieważ ten krakowski szpital psychiatryczny okalają piękne tereny zielone, Urząd Miasta zdecydował o przekazaniu właśnie tej placówce drewnianych budek dla kotów. Wraz z karmą oraz opieką weterynaryjną w pakiecie.

Pacjenci szpitala ucieszyli się, aczkolwiek… okazało się, że to oni wpadli na pomysł pomocy kotom na terenie placówki jako pierwsi! Koło oddziału detencyjnego mieszkały już cztery koty. Pacjenci składali się na karmę dla zwierząt, a w razie potrzeby nawet na leczenie. Kocie budki zostały oczywiście przyjęte z entuzjazmem – do tej pory mruczki przebywały tu „nieoficjalnie”, bez własnego lokum, wślizgując się czasem do piwnicy.

 

Koty w Kobierzynie mają domki na zimę! Nasz Szpital pozyskał od Urzędu Miasta Krakowa pięć specjalnie wykonanych,...

Posted by Szpital Kliniczny im. dr. Józefa Babińskiego SPZOZ w Krakowie on Thursday, November 8, 2018

Terapia głaskaniem

Obecnie na terenie szpitala kotów mieszka na stałe dziewięć. Każdy zwierzak ma swoje imię, a oprócz kociego wyposażenia mieszkaniowego z Urzędu Miasta (ocieplane budki), pacjentki szpitala zapewniły zwierzętom prawdziwe luksusy – koci ogródek z drapakami i zabawkami.

Pacjenci uwielbiają kontakt z kotami. Głaskanie zwierzęcia uspokaja, odpręża. Spada wówczas poziom kortyzolu, wyrównuje się tętno i oddech, rośnie poziom oksytocyny, „hormonu miłości”.

Koty odwzajemniają uczucia – dając pacjentom często to, czego nie mogli otrzymać od innych ludzi, czyli przywiązanie, akceptację, miłość bez względu na wszystko.

Jeden z pacjentów opowiadał, że jego kotka „przepędziła” depresję niczym mysz do dziury.

Koty z krakowskiego szpitala nie są oczywiście certyfikowanymi felinoterapeutami (czyli kotami przygotowanymi specjalnie do kontaktu z pacjentami), jednak znakomicie spełniają swoją rolę – są najwspanialszym lekiem, i to bez efektów ubocznych!

Źródło: kobieta.interia.pl