Aktualności :

Reklama

Przemyśl: dwa psy spotykają w lesie osierocone sarniątka. To, co robią, aby je uratować jest niewiarygodne!

Trudno uwierzyć w to, że to wydarzyło się naprawdę. 

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 05.06.2020, 18:57

Kniazie w lubelskim. Miejscowość położona 10 km od ukraińskiej granicy. Dwa psy, Hugo i Boss podczas zabawy na dworze znajdują cztery osierocone sarniątka. Matka maluchów umiera. Jej serce nie poradziło sobie z obciążeniami porodu. 

Psy ruszają na ratunek 

Mimo różnic gatunkowych psy od razu stają na wysokości zadania. Hugo sprawdza każde z dzieci, wylizuje je i sprawdza, czy są w stanie stać samodzielnie. Boss od razu próbuje sprowadzić pomoc.  Szczeka, nawołując swoich opiekunów oraz ogrzewa sarenki własnym ciałem. 

 

 

Posted by Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu on Thursday, June 4, 2020

Niestety szczekanie nie na wiele się zdało. Psy były za daleko od domu. Maluchy tymczasem tracą ciepło i liczy się każda minuta. 

Psy podejmują decyzję. Trzy sarenki zostawiają przy matce. Jeden z psów chwyta najmniejszą sarenkę w pysk i biegną do domu, do swoich opiekunów. 

Długa podróż do Przemyśla

Kiedy tylko Pani Lidia Bodnar wraz z rodziną zobaczyła jakie niecodzienne znalezisko przyniosły ich pupile, od razu zorientowali się, że stało się coś poważnego. Boss prowadzi ich do miejsca, gdzie czekały trzy małe sarenki ogrzewane ciałem Hugo. 

Nie ma czasu do stracenia. Najpierw próbowano znaleźć pomoc w okolicy u lokalnych weterynarzy. Niestety nikt nie chciał podjąć się pomocy. Wszyscy odsyłali Panią Lidię do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Ponad 100 km od miejsca, gdzie znaleziono sarenki. 

W czasie, kiedy opiekunowie próbowali znaleźć rozwiązanie, psy opiekowały się sarenkami. Do zespołu ratowników dołączył jeszcze kot. 

W końcu udało się uzyskać dodatkowe wsparcie - burmistrz postanowił dołożyć swoją cegiełkę do ratowania zwierząt i pokryć koszty benzyny. Bodnarowie zapakowali sarenki i własnym samochodem przewieźli je do ośrodka. 

Gdyby nie Ci dwaj bohaterowie - Boss i Hugo, sarenki nie przeżyłyby nocy. Solidarność między zwierzętami po prostu wysika łzy!

 

Ratowanie sarenek trwa! 

Dwu sarenek nie udało się niestety uratować. Ze względu na przedwczesną śmierć matki, dzieci nie dostały siary – pierwszego mleka, niezbędnego do ich prawidłowego rozwoju, które zapewnia im ochronę i odporność. 

Pozostałe dwie sarenki są pod doskonałą opieką i pozostaje nam trzymać za nie kciuki. 

Tych, którzy chcieliby pomóc, Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu prosi o wsparcie finansowe. W serwisie pomagam.pl/sarenki założono w tym celu zbiórkę. 

Zwierzęta dzikie = zwierzęta wykluczone

Pracownicy Ośrodka przypominają, że w Polsce dzikie zwierzęta są pozbawione wsparcia. Brak jest przepisów w polskim prawie dotyczących leczenia i opieki nad nimi. Są wykluczone z systemu. W efekcie nie ma środków na ich leczenie i w takich sytuacjach jak powyższa, los sarenek jest w całości złożony w rękach darczyńców, którzy zechcą pomóc.  

 

Kniazie (Lubelskie)Wykluczone Zwierzęta, znieczulica i prawdziwe serca. Umierająca matka ma 1 pragnienie....

Posted by Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu on Thursday, June 4, 2020