Reklama

To, czego dokonała straż miejska, aby uratować maleńkiego kociaka, jest niewiarygodne!

Ratowanie życia zwierząt nie ma ceny! 

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 02.08.2020, 19:09

Kociak wpadł do studzienki odpływowej. Był maleńki, dlatego prąd wody zniósł go w głąb kanału. Stamtąd nie mógł się już samodzielnie wydostać. 

Kiedy mieszkająca w Mersin (miasto w południowej Turcji) kobieta usłyszała popiskiwanie kociaka i zorientowała się, że jest on uwięziony pod ziemią, postanowiła nie pozwolić mu umrzeć. Zawiadomiła odpowiednie służby. 

Uratowany po ośmiu godzinach 

Sprawa była skomplikowana, bo do miejsca, gdzie przebywał kotek nie można było dostać się standardową drogą przez kanał. Aby móc go wyciągnąć trzeba było dostać się do rury od góry. Straż miejska posłała po koparkę. 

Maszyna zrujnowała pół chodnika. Do wykopanej przez nią dziury weszli specjaliści, którzy po wycięciu otworu w rurze odpływowej mogli wyciągnąć kotka. Był przemoczony, przerażony i na pewno głodny, ale żywy! Cała akcja zajęła 8 godzin! 

Kotkiem natychmiast zajęła się kobieta, która obserwowała cała akcję ratunkową. Dostał nowe imię – „Hayat”, co po turecku znaczy „Życie”. 

Jak dobrze wiedzieć, że są na tym świecie ludzie, dla których koszty ratowania życia nie są ważne. Nawet jeśli jest to życie maleńkiego kociaka.