Aktualności :

Reklama

Para wprowadza się do domu. Sąsiedzi są zszokowani tym, co widzą na ich balkonie …

Wiele zwierząt cierpi po śmierci swojego opiekuna, ale dla niektórych rozpoczyna się wtedy prawdziwa tragedia. I nie zawsze chodzi tylko o to, że tęsknią. 

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 11.09.2020, 10:30

Biedny pies był tak bardzo zaniedbany, że trudno było uwierzyć, że to naprawdę jest żyjące stworzenie. 

Gdyby jego opiekun wiedział, jaki los zgotują jego psu spadkobiercy, na pewno dwukrotnie przemyślałby testament. 

Drastyczne zachowanie spadkobierców

Kiedy 79-letni opiekun Kokosa zmarł, dla psa rasy bobtail zaczął się trudny czas. Spadkobiercy opiekuna przejęli jego dom w Nowosybirsku, wprowadzili się, ale zapomnieli o tym, że w mieszkaniu nadal żyje pies, którym trzeba się zaopiekować. 

Odrzucony Kokos miał do dyspozycji jedynie niewielką przestrzeń. Żył w kuchni i na wychodzącym z niej balkonie. Nikt go nie wyprowadzał. Pies załatwiał swoje potrzeby tam, gdzie żył. Rodzina jego opiekuna dawała mu jeść, ale nikt nie troszczył się o inne psie potrzeby. 

Kokos całymi dniami siedział na balkonie, wśród ekskrementów i tęskniąc za swoim zmarłym przyjacielem, patrzył w przestrzeń. 

Ekstremalne zaniedbanie bobtaila

Kokos to owczarek staroangielski. Psy tej rasy mają gęstą, puszystą, długą sierść, która wymaga pielęgnacji. Bez codziennego szczotkowania, bardzo szybko powstają kołtuny. Po kilku miesiącach takiego życia Kokos był już tak zaniedbany, że przerażeni sąsiedzi, którzy widzieli go na balkonie, poinformowali odpowiednie służby.

Wolontariusze, którzy przybyli po psa byli załamani jego stanem. Zamiast wesołego, żywiołowego owczarka, jakim jest zazwyczaj bobtail, znaleźli zapuszczonego, samotnego psa zagrzebanego w stosie własnej brudnej i skołtunionej sierści. 

Pies został zabrany do centrum weterynaryjnego, gdzie sześciu psich fryzjerów przez trzy godziny usuwało śmierdzącą, pełną łajna i uryny sierść. Pod czteroma wielkimi workami sierści, którą usunięto, odnaleziono wreszcie psa. Kokos musiał przejść na specjalną dietę, a jego skóra będzie leczyła się jeszcze długo. 

Nowa fryzura, nowe życie 

Do Kokosa uśmiechnęło się po miesiącach cierpienia szczęście. Do ośrodka zgłosiła się Elena Rivvo, która zdecydowała się zaadoptować psa mimo tego, że jeszcze nie był on w pełni zdrów. Elena ma doświadczenie w opiece nad owczarkami staroangielskimi. Wie, że potrzebują pielęgnacji regularnej, dużej dawki ruchu. Dzięki miłości, którą otoczyła psiaka, Kokos jest teraz nie do poznania!