Aktualności :

Reklama

Ratownik wezwany do porzuconego szczeniaka: jest wstrząśnięty, kiedy widzi, co jeszcze kryje się za śmietnikiem

Porzucony szczeniak szuka schronienia przed ulewnym deszczem. Na szczęście ktoś zadzwonił po pomoc. Ale kiedy ratownik przyjeżdża na miejsce, zdaje sobie sprawę, że to jeszcze nie wszystko...

Przez Agnieszka Marczak , 15 wrz 2020

Pewnego ulewnego dnia pracownicy organizacji działającej na rzecz zwierząt Michigan Humane Society dostali wezwanie do porzuconego szczeniaka. Chris Ouwerkerk szybko wsiadł do samochodu służbowego i pojechał we wskazane miejsce. Niestety, nie znalazł tam żadnego zwierzaka.

Podejrzewając, że pies szukał schronienia przed fatalną pogodą, Chris zaczął przeszukiwać teren w nadziei, że znajdzie go pod jakimś drzewem albo daszkiem. I w końcu się udało: maluch leżał zwinięty w kłębek, trzęsący się z zimna i przerażenia między dwoma kubłami na śmieci.

Dwa w jednym

Chris zawołał biedaczka, a ten pełen ufności wyszedł z kryjówki i wskoczył ratownikowi w ramiona. I już mieli wsiadać do samochodu, kiedy nagle Chris usłyszał rozpaczliwe miauczenie za śmietnikami. Spojrzał na psa, potem na kubły, potem znowu na psa… w jego oczach zobaczył błagalną prośbę, jakby coś dla niego ważnego kryło się za śmieciami.

I rzeczywiście, w krzakach za kubłami leżał malutki czarny kotek. Chris wziął transporter, wsadził do niego maluszka i zawiózł zwierzaki do centrum Michigan Humane Society.

Ku zaskoczeniu wszystkich pracowników, okazało się, że pies i kot to najlepsi przyjaciele. Było widać, że w trudnych chwilach byli dla siebie wzajemnym wsparciem. Po wykonaniu niezbędnych badań i szczepień zwierzaki w końcu mogły być znowu razem. I nie kryły szczęścia, tuląc się do siebie!

Szczeniak został nazwany Camarin, a kotek Tomas. Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby po tej smutnej przygodzie znaleźli wspólny dom?