Reklama

Potrącony "owczarek niemiecki": lekarze nie wiedzą, że czeka ich absolutnie bezprecedensowa operacja

Młody wilk Kamyk. dog-wow

Kamyk przeszedł operację, która stała się precedensem

© Facebook @Michał Kudawski

Potrącony „owczarek niemiecki” przeleżał kilka dni w rowie zanim zauważył go kierowca tira.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano 12.10.2020, 13:48

W środę 7 października szczecińska Fundacja „Psia Kość” otrzymała zgłoszenie od kierowcy tira, że w rowie między Rekowem a Dobropolem leży ranny pies, przypominający owczarka niemieckiego.

Kiedy prezeska Fundacji Agata Jasińska zobaczyła psa, nie mogła ukrywać zdumienia. Zwierzę podobne do owczarka niemieckiego to tak naprawdę młody wilczek!

Bez siły, bez nadziei, bez agresji

Pięciomiesięczne szczenię wilka nie było agresywne i wymagało natychmiastowej pomocy w klinice weterynaryjnej. Na miejscu okazało się, że zwierzak ma poważnie uszkodzony staw biodrowy oraz jedną z przednich łap.

Niestety wilczek był w bardzo ciężkim stanie – odwodniony nie przetrwałby narkozy. Przez dobę podawano mu więc środki wzmacniające. Był tak słaby, że nawet nie wył z bólu, kiedy wbijano mu igłę w ciało, ani nie próbował, tak jak zwykle robią to zwierzęta: wygryźć wenflonu.

- Na początku był tak przerażony, że nawet nie jadł. Przykryłem go kocem. Mówiłem do niego. Uspokajałem. Dopiero wtedy uniósł głowę spod koca, spojrzał na mnie i sięgnął po świeże mięso.

Potem ziewnął i osunął się w sen - wspomina Michał Kudawski ze szczecińskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt. - Nie zapomnę tego pełnego trwogi, a jednak urzekającego, spojrzenia zwierzęcia proszącego o ratunek.

 

Na drugi dzień zwierzę poczuło się na tyle dobrze, że lekarz weterynarii Leonard Gugała zdecydował poddać wilczka zabiegowi symfizjodezy stawu biodrowego i plastyki torebki stawowej. Co ciekawe, ta operacja okazała się bezprecedensowa na skalę Polski – nigdy nikt nie podjął się takiego zabiegu na wilkach!

Obecnie zwierzak jest w ośrodku rehabilitacyjnym w Wielgowie. Rokowania wciąż są ostrożne, ale weterynarze nie tracą nadziei.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, wilk o imieniu Kamyk zostanie przewieziony do leśnej zagrody na terenie Wolińskiego Parku Narodowego.

- Na ogrodzonym terenie leśnym, w realiach Wolińskiego Parku Narodowego, Kamyk będzie miał do spełnienia ważną rolę edukacyjną. Będzie na swój sposób oswajał ludzi z wilkami. Bo do tej pory wielu z nich się wydaje, że wilki to potwory zjadające "czerwone kapturki" lub zmieniające ludzi w wilkołaki. A to piękne dzikie inteligentne stworzenia, które zasługują na przetrwanie – dodaje Kudawski.

Źródło: Wyborcza i 24kurier