Reklama

Tarnów: grupa kociaków biegała po autostradzie, obrońcy zwierząt mieli ręce pełne roboty

Gdyby nie refleks przejeżdzającej tamtędy kobiety, ta historia prawdopodobnie miałaby inny finał. Na szczęście zareagowała w odpowiednim momencie.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano 27.10.2020, 17:43

Kiedy widzę leżące na drodze zwierzęta, zabite przez pędzące samochody, w gardle rośnie mi gula, a do oczu napływają wielkie jak grochy łzy. Dlatego, kiedy usłyszałam o tym, co się wydarzyło na A4 koło Tarnowa, zamarłam z przerażenia.

Parę dni temu po wiadukcie autostrady A4 między Łętowicami a Biadolinami Radłowskimi koło Tarnowa biegała grupka małych kociąt, niemal wprost pod nadjeżdżające samochody.

Kilkugodzinna akcja ratunkowa

Przejeżdżająca tamtędy rowerzystka w porę zauważyła rozbrykane zwierzęta i zadzwoniła po ratowników z tarnowskiego OTOZ Animals. Wolontariusze organizacji natychmiast pojechali na miejsce zdarzenia.

Akcja ratunkowa trwała kilka godzin. Zwierzęta były przestraszone i kiedy tylko zorientowały się, że ktoś próbuje je złapać, szybko uciekły do pobliskiego lasu. Na szczęście wolontariusze tak łatwo się nie poddają i ruszyli za rozbrykanymi maluchami.

„Naprawdę było to trudne. Ledwo siebie widzieliśmy, nie mówiąc o kociakach, które baaaardzo szybko uciekały pod drzewami” – piszą wolontariusze na swoim profilu facebookowym.

Animalsi biegali za zwierzakami po okolicznych krzakach. Dzięki ich determinacji w końcu udało się złapać czworo kociąt i zawieźć je do placówki OTOZ.

Kiedy maluchy zostaną wyleczone ze świerzbu i nieco się oswoją, trafią do adopcji. Póki co, można im pomóc, ofiarowując karmę, żwirek oraz pieniądze na ich leczenie w ośrodku OTOZ w Tarnowie.

Pamiętajmy: kiedy widzimy zwierzęta na drodze, natychmiast interweniujmy! W takich sytuacjach naprawdę nie ma chwili do stracenia.

Źródło: Nasze Miasto Tarnów