Reklama

Hiszpanka przygarnia bernardyna: 3 lata później wszystko się zmienia

Pamiętacie taki film o bernardynie Beethovenie? Pojawia się nagle u Newtonów i wywraca ich życie do góry nogami, choć wiadomo, że i tak wszystko się dobrze skończy. Jednak prawdziwe życie to nie bajka i mieszkanie z bernardynem czasami potrafi człowieka po prostu PRZEROSNĄĆ.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano 27.10.2020, 07:01

Filmów o psach w roli głównej jest na świecie co nie miara. Ale serce każdego, kto dorastał w latach 90., należy do psa o imieniu Beethoven. Po obejrzeniu filmu o tym słodkim bernardynie każde spotkanie z przedstawicielem tej rasy sprawia, że serce mięknie ze szczęścia. Nie inaczej było w przypadku Kiry.

Kiedy mieszkająca w Hiszpanii kobieta po raz pierwszy przytuliła szczeniaka Waldo, wiedziała, że już nigdy nie opuści tego puchatego bernardyna.

Kupa szczęścia

Mały piesek przypominał bardziej maskotkę niż psa. Teraz, trzy lata i 90 kilogramów później, Waldo wciąż nie wygląda jak typowy domowy czworonóg, raczej jak... niedźwiedź. Trzeba być bardzo ostrożnym podczas przygotowywania uroczystej kolacji: chwila nieuwagi i hyc!: wszystko znika ze stołu.

Mimo groźnych rozmiarów, Waldo to prawdziwy przytulas, który muchy by nie skrzywdził. Nikt się nie ukryje przed tym gigantycznym kłębkiem miłości. Kocha dosłownie wszystkich: ludzi, inne zwierzęta, psy, a nawet koty. Jednak najbardziej na świecie uwielbia Andreę, córkę Kiry.

Ze względu na swoje cudowne usposobienie Waldo jest „małym” celebrytą w swojej miejscowości. Każdy, kto go poznaje, od razu czuje się jakby rzucono na niego zaklęcie. Dlatego Kira założyła Waldo profil na Facebooku i Instagramie po to, by każdy przyjaciel kochanego bernardyna mógł cieszyć się jego widokiem na co dzień.

Dla nas zdjęć takich słodziaków nigdy za wiele, a może raczej powinniśmy powiedzieć: ZA DUŻO :D