Reklama

Zabłąkany owczarek belgijski: przez miesiące nikt się nie zorientował, jaką skrywa tajemnicę

Ani mieszkańcy miasteczka, ani nawet pracownicy schroniska przez miesiące nie zauważyli, jaką tajemnicę kryje bezdomny pies Filou.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano 27.01.2021, 13:26, aktualizacja dnia 24.03.2021, 16:46

Mieszkańcy francuskiego Veuil świetnie wiedzieli, kim jest Filou. Ten owczarek belgijski błąkał się po ulicach miasta, ale też jakoś nikt się specjalnie nie kwapił, żeby go złapać. Dlaczego pracownicy pobliskiego schroniska nie zainteresowali się sprawą przez ponad rok? Tego się nie dowiemy.

Niezadowolenie mieszkańców z powodu błąkającego się bez opieki psa zaczęło przybierać na sile. W końcu schronisko zainteresowało się sprawą i postanowiło złapać Filou.

Sprawa przybiera nieoczekiwany obrót

W piątek 8 stycznia po wielu wysiłkach udało się znaleźć i złapać zwierzaka, by spróbować dać mu lepsze życie – najpierw  w schronisku, później może w nowym domu.

I wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Urząd Miasta skontaktował się ze stowarzyszeniem Collectif Animal 36, by sprawdzić, jak się ma bezdomny pies. Pracownicy schroniska przebadali Filou w poszukiwaniu czipa. Ku zaskoczeniu wszystkich zwierzak nie tylko był zaczipowany, ale miał nawet przypisany numer telefonu!

Poznaj rasę: owczarek belgijski

 

Nie robiąc sobie dużych nadziei, schronisko zadzwoniło pod ten numer. Jakże się zdziwili, gdy telefon odebrał mieszkaniec Arcachon, miasta oddalonego o 460 km od Veuil! Choć trudno w to uwierzyć, mężczyzna okazał się opiekunem Filou! Był zaskoczony i przeszczęśliwy, gdy okazało się, że jego pies wciąż żyje.

Ponad rok temu Filou uciekł z domu. Akcja poszukiwawcza się niestety wtenczas nie powiodła. Ale nie ma co roztrząsać dawnej sprawy, trzeba się cieszyć, że piesek w końcu dotarł do domu! Jak dobrze, że miał czip!

Swoją drogą, ciekawe, jak to się stało, że Filou dotarł tak daleko od domu…