Reklama

Tragedia na lotnisku: pracownik rozładowuje bagaże i znajduje coś, czego nikt nigdy nie chciałby zobaczyć

Na lotnisku w kolumbijskim Cali pracownik znalazł między walizkami klatkę, której pasażer nie przeżył podróży.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano 29.01.2021, 07:00

To miał być bardzo krótki lot z Puerto Asís do Cali w Kolumbii. Jednak z pozoru niewinna wyprawa zakończyła się dla jednej z pasażerek koszmarem.

Maria Fernanda Echeverry chciała zabrać w podróż swojego psa Homera. Według linii lotniczych kobiety nie była jednak w stanie przedstawić przy odprawie odpowiednich dokumentów podróżnych dla swojego buldoga i pracownicy lotniska nie pozwolili jej zabrać zwierzaka na pokład.

W zamian zaproponowali, że pies może być przewieziony w odpowiedniej klatce w luku bagażowym. Maria przyjęła propozycję i nieświadoma jej tragicznych konsekwencji wsiadła do samolotu. 

Tragiczny lot

Kiedy wylądowała w Cali, pracownik rozładowujący bagaże znalazł klatkę z jej psem. Był to jednak widok, którego żaden miłośnik zwierząt nie chciałby nigdy zobaczyć. Homero nie przeżył lotu.

Maria podejrzewa, że jej ukochany pies z powodu niskiej temperatury nie miał wystarczająco dużo tlenu w klatce wciśniętej pomiędzy inne bagaże. Potwierdziła to również ekspertyza eksperta.

Kobieta zamieściła post ze swoją tragiczną historią na Twitterze w połowie stycznia. Sprawa śmierci jej buldoga jest w toku.

Mamy nadzieję, że wkrótce wszystko się wyjaśni.