Reklama

Wyjechał rok temu i zostawił psa na łańcuchu: kiedy obrońcy zwierząt znajdują czworonoga, odbiera im mowę

Jama pod domem. dog-angry
© Facebook @petpatrolrybnik

Skrajnie zaniedbany pies spędził na opuszczonej posesji ponad rok, uwięziony na grubym łańcuchu. Wykopał sobie pod domem jamę, w której chronił się przed deszczem i mrozem. 

Przez Marysia Sinkiewicz

Opublikowano 31.01.2021, 18:15, aktualizacja dnia 24.03.2021, 18:15

„Wściekłość. To dziś czujemy. Tak wyglądała jedna z dzisiejszych interwencji, która zakończyła się odebraniem psa!!!” - napisali na Facebooku obrońcy praw zwierząt z rybnickiego Pet Patrol.

Późnym wieczorem w sobotę 23 stycznia dostali niepokojące zgłoszenie o skrajnie zaniedbanym psie.

Akcja ratunkowa

Kiedy przyjechali na miejsce, odebrało im mowę. Pies był przypięty do skręconego śrubą grubego łańcucha, a jego sierść była w dramatycznym stanie. Zwierzę wykopało sobie jamę pod domem, w którym mogło się schronić przed zimnem. 

Teren wokół wyglądał jak istny śmietnik: wszędzie leżały śmieci i potłuczone szkło, a dom, pod którym spał pies, wyglądał jakby za chwilę miał się zawalić. Czworonóg wykopał sobie pod domem jamę, do której się chował przed deszczem i mrozem.

Jak się okazało, jego „opiekun” opuścił posesję ponad rok temu. Zwierzak od tamtej pory przebywał cały czas na łańcuchu w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Był dokarmiany przez osoby trzecie.

- Nazwaliśmy go Drops. Wygląda na osiem-dziesięć lat. Był zakołtuniony i wychudzony. Z daleka widać było, że jest zaniedbany i marznie. Zachowywał się przyjaźnie. Może wyczuwał, że zaraz ktoś go stamtąd zabierze – mówi w mediach Rafał Bednarek z Pet Patrol.

Nie wahając się, ratownicy zadzwonili po policję. Mimo że połączyli siły, wciąż nie mogli uwolnić psa: łańcuch był za gruby. W usunięciu go musiała pomóc Ochotnicza Straż Pożarna z Kamienia, która dysponowała odpowiednim sprzętem.

Jak się okazało, mężczyzna, który pozostawił psa na pastwę losu, mieszka w niedalekiej Czerwionce-Leszczynach. Tłumaczył się, że do psa przyjeżdżał raz, dwa razy w miesiącu.

Drops trafił do hotelu dla zwierząt. Jego „opiekunowi” zostaną postawione zarzuty. Dopuścił się rażącego zaniedbania, co w świetle polskiego prawa jest przestępstwem.

Źródło: TVN24