Zadaj pytanie na forum Wamiz

Reklama

Labradoodle odprowadza dzieci do szkoły, ale kończy w biurze u dyrektora

Labradoodle dog-wow
© Facebook/ Karen Manthey

Psy to zwierzęta, które kochają nad życie swoją rodzinę i są jej niezwykle wierni. Jednak czasem ich przyjacielska “nadgorliwość” potrafi wpędzić nawet małego człowieka w kłopoty.

Przez Agnieszka Marczak

Opublikowano 04.03.2021, 15:46

Sandy to pies rasy labradoodle, który od małego mieszka z rodziną Karen Manthey. Jest tak przywiązany do domowników, że nie opuszcza ich na krok i zawsze chce, by żadna “owieczka” nie oddalała się za daleko od “stadka”. 

Pies szczególną opieką obdarza dzieciaki ze swojej rodziny i lubi je mieć na oku, by mieć pewność, że wszystkie są bezpieczne. To sprawia, że za każdym razem, kiedy idą do szkoły, próbuje za nimi podążać.

Na dywaniku u dyrektora

Zwykle udaje się powstrzymać Sandy’ego przed pójściem do szkoły, ale pewnego dnia wykazał się dużym sprytem, wymknął się z domu i pobiegł za dzieciakami.

W szkole zauważył go jeden z nauczycieli i natychmiast zaprowadził go do gabinetu dyrektora. Ten wiedział, że Sandy to pies rodziny Mantheyów i wysłał do Karen zdjęcie, jak łobuz-Sandy siedzi u niego w biurze.

 

My doofus of a dog followed the kids to school today. Here's a picture of him in the school office, obviously quite ashamed of his actions.

Posted by Karen Manthey on Friday, October 16, 2020

W międzyczasie labradoodle zdążył nieźle narozrabiać w gabinecie dyrektora. Wsadził głowę między żaluzje w oknie i je popsuł. Na szczęście kierownik szkoły potraktował to jako zabawny incydent i nie miał serca złościć się na psiaka.

Tymczasem Karen miała wyłączony telefon i nie wiedziała, co się dzieje. W końcu dyrektor poprosił jednego z dzieciaków, by odprowadził Sandy’ego do domu.

Pies w ogóle nie okazał skruchy, wręcz przeciwnie: był z siebie zadowolony jak nigdy. Miał poczucie dobrze spełnionego obowiązku.

Karen poszła do szkoły, by zapłacić za szkody, jakie wyrządził Sandy w biurze dyrektora. Jednak nikt nie chciał rekompensaty. 

Kobieta zapewnia, że z reguły Sandy jest całkiem posłuszny, po prostu lubi mieć pewność, że dzieci są bezpieczne.

„Właściwie jest całkiem posłuszny. Jego serce po prostu czasem wyprzedza trening posłuszeństwa” - powiedziała Manthey w lokalnych mediach.

Źródło: The Dodo