Reklama

Nowo narodzony cielaczek na granicy zamarznięcia… Na szczęście ten owczarek szkocki wie, co robić!

<p>Mickey i Bonnie stali się nierozłączni</p> dog-happy

Czasem po prostu nie dalibyśmy sobie rady w trudnych sytuacjach bez pomocy kogoś bliskiego. Nie inaczej jest w świecie zwierząt. To cielę urodziło się chyba w najmniej odpowiednim momencie w roku. Na szczęście obok był psi przyjaciel!

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano 07.03.2021, 14:46

Goodeve w prowincji Saskatchewan w środkowej Kanadzie. Tutaj w pełni zimy temperatury spadają do -50 stopni Celsjusza.

W taką właśnie mroźną noc Bonnie Potoroka miała pełne ręce roboty. Jej ciężarna jałówka o imieniu Summer miała właśnie rodzić! Bonnie była podekscytowana, ale i pełna obaw… Towarzyszył jej Mickey, pies rasy collie.

Nowe życie w środku zimy

Poród na szczęście przebiegł bez utrudnień. Radość jednak trwała krótko. Maleńkie cielę trzęsło się z zimna, a matka nie była w stanie go ogrzać. Uszy malucha, wciąż wilgotne, zaczynały już zamarzać! Nowo narodzone cielę nie może regulować temperatury ciała, nie chroni go też sierść.

Druga „mama”

Wtedy okazało się, jak pomocnym psem jest wierny Mickey. Collie położył się obok cielęcia, przytulił się do niego i użyczył własnego ciepła.

Jak mówi Potoroka, „maluch ma dopiero trzy dni, więc dużo śpi. Kładzie się na dywanie, a on [Mickey] przychodzi do niej i kładzie się obok”.

Z każdym dniem cielę nabierało sił – w końcu w ciągu dnia mogło już dołączać do matki w oborze. W nocy jednak maluch jest zabierany i śpi z psem.

Potoroka uważa, że Mickey przywiązał się do cielęcia na tyle mocno, że nawet gdy miną już te newralgiczne dni, przyjaźń może przetrwać. Pies przyjaźnił się już wcześniej z innymi zwierzętami gospodarskimi oraz z kotami. Póki co zwierzaki są niemal nierozłączne!

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Hübsch (@bonniepotoroka)

Źródło: The Animal Rescue Site