Reklama

Ratują załogę z tonącego statku. Oficer ostatni raz patrzy na maszt i z powrotem rzuca się do wody

Ratują załogę z tonącego statku. Oficer ostatni raz patrzy na maszt  i z powrotem rzuca się do wody cat-serious
© Shutterstock/ zdjęcie ilustracyjne

Naprawdę niewiele brakowało, żeby to wydarzenie stało się katastrofą! Odwaga żółnierza sprawiła, że wszystko zakończyło się szczęśliwie.

Redakcja

Opublikowano 26.03.2021, 07:43

Historia miała miejsce na środku głębokich wód w pobliżu wyspy Koh Adang (Tajlandia). Za sprawą pożaru, łódź wywróciła się, a ośmiu zdenerwowanych członków załogi wezwało pomoc.

Akcja ratunkowa załogi przebiegła bardzo sprawnie, jednak Królewska Marynarka Wojenna Tajlandii musiała ponownie sprawdzić wywróconą łódź pod kątem możliwości wycieku ropy. Kiedy oficerowie kolejny raz podpłynęli do łodzi, ta była już w drodze na dno.

Spostrzegawcze oko

Podczas oględzin wraku przy użyciu specjalistycznego aparatu, podoficer pierwszej klasy Wichit Pukdeelon, zrobił zbliżenie, aby dokładnie obejrzeć łódź. Właśnie wtedy zobaczył cztery koty wiszące na konstrukcji przypominającej żuraw. Podjęcie akcji ratunkowej, tym razem dla zwierząt, było odruchem. 23-letni marynarz natychmiast zdjął koszulę, włożył kamizelkę ratunkową i przepłynął 50 stóp (ok. 15 metrów), starając się uratować koty.

Pożar na dobre zaczął się rozprzestrzeniać – nie było zbyt wiele czasu, zanim łódź całkowicie znalazła się pod wodą. Mężczyzna, jeden po drugim, brał koty na ramiona i transportował je pomiędzy łodziami.

Gdy cztery koty w końcu wylądowały na stosunkowo stałym lądzie, łodzi Royal Thai Navy, oficerowie mogli wreszcie odetchnąć z ulgą, obserwując, jak nieszczęsna łódź tonęła, całkowicie pochłonięta płomieniami.

Wyciek

Jeśli chodzi o statek, historia jeszcze się nie skończyła. Urzędnicy zajmujący się zatonięciem stwierdzili, że zbiornik oleju na statku jest podatny na wycieki, co skolei jest bardzo niebezpieczne dla środowiska. Wycieki ropy powodują ogromne szkody dla raf koralowych i ostatecznie osiadają na dnie morskim, co jeszcze bardziej zagraża podwodnej florze i faunie.

A co z kotami?

Jeśli zaś chodzi o koty, to zostały one przeniesione do stanowiska dowodzenia na wyspie Koh Lipe, gdzie obecnie przebywają. Opiekę nad nimi sprawują oficerowie Królewskiej Marynarki Wojennej Tajlandii.

©Facebook: RoyalThaiNavyFanpage