Reklama

Każdy został adoptowany przez inną osobę. Psi bracia odnaleźli się w wyniku niewiarygodnego przypadku!

Psia rodzina na spacerze dog-wow
© Youtube.com/Inside Edition

W Wamiz.pl prezentowaliśmy już wiele niezwykłych historii psów, ale ta jest naprawdę nieprawdopodobna – a prawdziwa! 

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 27.03.2021, 07:25, aktualizacja dnia 29.03.2021, 09:40

Marvin to dumny ojciec dwóch szkrabów – Leo i Murraya. W zeszłym roku został wraz z nimi oddany do schroniska Dr. Dolittle’s Rescue Ranch w Teksasie. Jego opiekunowie nie mogli zająć się już dłużej pieskami. 

Marvin jedzie do NY

Marvin, mimo że był już dorosłym psem, jako pierwszy znalazł nowy dom. Zaadoptowali go Mattie Kahn i Jason Hellerstein z Nowego Jorku. Pies przejechał prawie 1600 km do swojego nowego domu. 

Schronisko Dr. Dolittle specjalizuje się w adopcji krajowej, a to oznaczało, że szczeniaki Marvina mogły trafić w zasadzie gdziekolwiek – od Kalifornii po Chicago. 

Leo w rezydencji na Upper West Side

Wkrótce po adopcji Marvina, jego synem Leo, zainteresowała się Tara Derington, która mieszka na Upper West Side – w bogatej dzielnicy Nowego Jorku.

Piesek szybko się przyzwyczaił do nowego miejsca, a kiedy Tara zadzwoniła do schroniska, by uzyskać potrzebne jej medyczne informacje o psie, poinformowano ją, że niecodziennym zbiegiem okoliczności, ojciec Leo mieszka kilka kilometrów dalej.  Dowiedziała się też, że brat Leo nadal jest w Teksasie i czeka na adopcję. 

Murray zmierza do Big Apple

Mając nadzieję na zjednoczenie rodziny, Derington namówiła swoją przyjaciółkę Annę Sachs do adopcji Murraya – pozostałego braciszka. Sachs od dawna rozważała adopcję, więc przystała na pomysł. 

Ponieważ obie kobiety się znały, wyjście obu braci na spacer nie było problemem. Nieco gorzej z odnalezieniem ojca. Wiedziały, że mieszka w Nowym Jorku, ale to miasto, w którym mieszka ponad 8 mln ludzi i 66.000 psów – jak znaleźć tego jednego? 

Tu w sukurs przyszło im przeznaczenie… 

Na jednym ze spacerów Derington zauważyła psa, który intensywnie obwąchiwał Murraya. Psy były sobą bardzo zainteresowane, zatem Tara zapytała właściciela o pochodzenie jego pupila. Okazało się, że to ojciec jej psiaka! Cóż za zbieg okoliczności! 

Tara wymieniła numery z opiekunem Murraya i kilka dni później zaaranżowała spotkanie całej psiej rodziny przez Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. 

To nieprawdopodobne, że zaadoptowaliśmy psy w Teksasie, a one wszystkie znalazły ten sam kod pocztowy w swoich docelowych domach – komentuje Derington. 

Niezwykła historia, prawda?