Reklama

Ratuje porzuconego kociaka i zabiera do domu. Wkrótce okazuje się, że popełniła wielki błąd

Leśna droga cat-sad
© Shutterstock.com

Na poczatku czerwca mieszkająca w Burgundii (Francja) Clemence, znalazła maleńkiego kotka porzuconego na środku drogi i wzięła do domu. Ale wkrótce okazało się, że z kociakem dzieje się coś bardzo dziwnego, a kobieta popełniła ogromny błąd.

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 19.06.2021, 07:31

Jadąca przez region Burgundii Clemence zauważyła na środku drogi dziwny kształt. Zatrzymała się, bo miała wrażenie, że to zwierzę. Nie myliła się. Na środku drogi leżał maleńki kociak.

Ratowanie malucha

Nie zastanawiając się długo, wzięła malucha z jezdni – gdyby tak leżał, jakiś samochód mógłby go potrącić. Postanowiła zawieźć go do domu i odkarmić, bo kociak był przeraźliwie chudy. W domu nakarmiła go butelką mleka dla kociąt. Wiedziała, czego maluch potrzebuje, bo sama jest kociarą i opiekuje się dorosłym kotem.

W mieszkaniu maluszek zaczął się zachowywać się niepokojącostał się agresywny względem kota Clemence. Prychał też na jej partnera.

Zdziwiona Clemence przyjrzała się dokładnie zwierzakowi i zauważyła, że ma pewne cechy, które nie są typowe dla kociąt – powiększone łapki, różowy pyszczek i paski, które do złudzenia przypominają umaszczenie żbika. Zadzwoniła po pomoc.

 

To nie kot, to żbik!

Kiedy do Clemence przyjechali specjaliści z ośrodka Athenas zajmującego się dzikimi zwierzętami,  potwierdzili je obawy. Maluch to kociak żbika. A konkretnie jego dość rzadkiego podgatunku. W takiej sytuacji kota powinno się przenieść na pobocze, bo jego matka na pewno gdzieś była w pobliżu – nie porzucają one swoich kociąt.

Clemence nie miała tej świadomości i zareagowała w odruchu serca, choć niestety swoją decyzją o zabraniu kotka odebrała matce dziecko.

Kociak przeszedł kwarantannę, by upewnić się, że nie zaraził się niczym od kota Clemence, a następnie Athenas zajmie się jego powrotem na łono natury. Nie wiadomo jednak, czy uda się zlokalizować jego miot z braćmi i siostrami.

Z podobną sytuacją mieliśmy też niedawno do czynienia w Polsce. Wtedy chodziło o wilcze szczenię. Pamiętajcie, by nigdy nie zabierać ze sobą zwierząt znalezionych w pobliżu lasu.

Jeśli macie wątpliwości i obawiacie się o ich bezpieczeństwo, skonsultujcie się telefonicznie z którymkolwiek stowarzyszeniem obrony praw zwierząt, zajmującym się zwierzętami dzikimi lub przynajmniej pobliskim schroniskiem, zanim zapakujecie malucha do auta.

Źródło: wamiz.com