Reklama

Pies senatora PIS nie żyje. Nie przeżył „troskliwej” opieki miłośnika zwierząt

Pies Hazar dog-sad
© Facebook.com/Koscierski.info

Oby takich „opiekunów” w naszym kraju było jak najmniej.

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 22.06.2021, 16:29

W kwietniu pisaliśmy o sprawie Waldemara B., byłego senatora PIS, który został nagrany, kiedy ciągnął za samochodem psa. Pies zmarł. 

Były polityk usłyszał zarzut znęcania się nad psem. Nie został aresztowany, bo sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o miesiąc aresztu. Uznano, że wprawdzie są przesłanki sugerujące, że doszło do przestępstwa, ale w przypadku Waldemara B. wystarczy dozór policyjny.

W toku śledztwa, na posesji polityka, poza zwłokami psa, którego ciągnął na smyczy za autem, znaleziono innego psa. Hazar, duży owczarek, był w bardzo złym stanie, ze skołtunioną sierścią. Natychmiast został zabrany i otoczony opieką. Sam proces usuwania sierści zajął 7 godzin.

Hazar został przewieziony do kościerskiego schroniska dla zwierząt, ale mimo leczenia, opieki weterynaryjnej i kroplówek, pies nie przeżył. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były choroba płuc w zaawansowanym stadium oraz inne schorzenia towarzyszące.

Czy polityk tym razem odpowie? Prawdopodobnie nie, bo śmierć psa nastąpiła już po zabraniu go z domu Waldemara. Pozostaje nam jedynie mieć nadzieję, że polityków, którzy znęcają się nad zwierzętami będziemy mieć w kraju jak najmniej. Najlepiej wcale.