Reklama

Pole namiotowe pod Wrocławiem: rodzinne wakacje z psami kończą się tragedią

Pole namiotowe pod Wrocławiem: rodzinne wakacje z psami kończą się tragedią dog-sad
© Facebook.com/EKOSTRAŻ

Ta opiekunka bardzo kochała swoje psy, ale to i tak nie wystarczyło. Zabrakło rozsądku i wiedzy, którą powinien mieć każdy opiekun.

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 21.07.2021, 13:51

Do tragedii doszło na polu namiotowym pod Wrocławiem. Rodzina postanowiła na wakacje zabrać ze sobą swoją suczkę, która dopiero co została mamą oraz jej nowonarodzone, dwutygodniowe szczenięta.

Z maluchami pod namiot  

Taki wypad to bardzo zły pomysł – czas po narodzinach maluchów powinien być czasem spokoju i edukacji, a nie nagłych zmian otoczenia i stresu.

W nieznanej okolicy suczka spanikowała. Odpięta ze smyczy natychmiast odbiegła i … wpadła wprost pod nadjeżdżający drogą szybkiego ruchu samochód. Zmarła opiekunce na rękach, osieracając siedem swoich 2-tygodniowych szczeniąt.  

Rodzina próbowała zająć się małymi sierotkami. Niestety nie potrafili tego robić właściwie. Karmione krowim mlekiem noworodki mogły przypłacić to życiem.

Na szczęście powiadomiono Ekostraż, która  natychmiast zareagowała. Kiedy przyjechali na miejsce, z siedmiu szczeniaków zostały już niestety tylko cztery. Trzy inne zostały komuś przekazane. Nie wiadomo, czy osoba ta ma odpowiednią wiedzę na temat  tego, jak zajmować się małymi pieskami.

Ekostraż próbuje znaleźć brakujące szczeniaki oraz zadbać o te, które udało się uratować. Ich priorytetem jest znalezienie dobrych, świadomych domów, by taka tragedia już się nie powtórzyła.

Nie zabrakło miłości, ale zabrakło wiedzy

Ta historia pokazuje, że niekiedy do psiej tragedii dochodzi nie dlatego, że opiekun nie kocha swojego psa, tylko dlatego, że na opiekę nad zwierzętami decydują się osoby, które nie mają żadnej wiedzy na ich temat.

Opiekunka suczki nie zdawała sobie sprawy ani z tego, jak nieodpowiedzialne jest niekontrolowane rozmnażanie psów, ani z tego, że dwa tygodnie po porodzie to nie jest czas na to, by jechać z psem na wakacje, ani z tego, że w nowym miejscu pies potrzebuje oswoić się z otoczeniem, bo spuszczony ze smyczy może spanikować i pobiec w dowolnym kierunku.

Nie wiedziała również, jak zajmować się małymi szczeniaczkami i jej decyzja o podawaniu im krowiego mleka mogła sprawić, że maluchy odwodniłyby się na śmierć.

Tak wielu błędów można było uniknąć, gdyby tylko osoby odpowiedzialne za życie i zdrowie psów chciały je nieco bardziej poznać, poczytać fachową literaturę, dopytać weterynarza.