Reklama

Założyciel schroniska w Kabulu odmawia opuszczenia kraju, jeśli nie będzie mógł zabrać ze sobą zwierząt

pen farthing tuli psy dog-serious
© penfarthing - Instagram / Pen Farthing

Życie Brytyjczyka i jego rodziny jest zagrożone. Dla pracujących dla niego Afganek, życie właśnie prawie się zakończyło.

Przez Sabina Stodolak

Opublikowano 17.08.2021, 12:03

Ostatnie dni to dla osób mieszkających w Afganistanie prawdziwy koszmar. Talibowie odzyskali panowanie, prezydent uciekł z kraju, życie wielu ludzi jest zagrożone. Ci, którzy mają paszport innych krajów, starają się jak najprędzej uciec przed reżimem.

W niedzielę w Afganistanie wylądowało wojsko brytyjskie, które próbuje ściągnąć do kraju swoich obywateli przebywających w kraju opanowanym przez talibów. Obywatele Afganistanu nie mają takich możliwości.

Nowzad – stowarzyszenie opieki nad zwierzętami w Afganistanie z misją

Pen Farthing, Brytyjczyk z pochodzenia i były żołnierz, założył stowarzyszenie Nowzad w 2006 roku, po tym, jak poznał psa, który odmienił jego życie.

Przez lata, Nowzad pomógł tysiącom afgańskich kotów, psów a nawet osłów. Organizacja ratowała zwierzęta z ulic i zapewniała im leczenie oraz znajdowała dom na zawsze. Bardzo często były to domy poza granicami Afganistanu.

Nowzad to również coś więcej niż schronisko. Organizacja zapewnia edukację obywateli w zakresie opieki nad zwierzętami i zasadności sterylizacji, a poza tym daje pracę wielu osobom. Wśród nich są również kobiety. Teraz organizacji grozi likwidacja.

Zaadoptuj zwierzaka! One potrzebują Twojej pomocy

Stowarzyszenie opieki nad zwierzętami zagrożone przez talibów

Przejęcie Kabulu przez talibów oznacza, że Nowzad oraz jego prezes są zagrożeni – dla Talibów to zachodnia organizacja, która nie powinna istnieć w kraju. Dodatkowo, w nowym reżimie, kobiety pracujące dla organizacji, w tym doskonały lekarz weterynarii dr Hamida, będą musiały ustąpić ze swoich stanowisk. Dla wielu z nich to prawie jak wyrok śmierci.

Pen Farthing za pomocą mediów społecznościowych prosi osoby wspierające organizację o dzielenie się historią zagrożonego stowarzyszenia. Ma nadzieję, że otrzyma rządową pomoc. Podczas gdy jako Brytyjczyk może bez problemu opuścić Kabul, nie chce wyjeżdżać bez swoich zwierząt i pozostawiać zespół bez wsparcia.

Nie ma szans, żebym poszedł do ekipy i powiedział im : "teraz radźcie sobie sami" przekazał w wywiadzie dla  Daily Mail.

Nowzad liczy na donacje, które pomogą w ewakuacji. Każda pomoc się liczy. Trzymamy kciuki za Pen’a i jego zespół.