Reklama

Pani Wala przewiozła do Polski 15 uratowanych przez siebie kotów i kundelka. Uciekała z nimi sama

Pani Wala cat-happy © Facebook/ Fundacja Azylu Koci Świat

Całe życie i całe oszczędności poświęciła dla zwierząt. W obliczu wojny stanęła przed ogromnym problemem – ewakuacja, ucieczka wraz ze zwierzętami do kraju, w którym nikogo nie ma, nie zna nawet języka… Na szczęście dobrzy ludzie się przyciągają. Oto historia Wali. 

Przez Anna Zielińska-Hoşaf

Opublikowano , aktualizacja dnia

Pracownicy Fundacji Azylu Koci Świat zobaczyli Walę po raz pierwszy w środku nocy, na granicy polsko-ukraińskiej. Nie znali kobiety wcześniej – po prostu „ktoś znał kogoś”, kto wiedział, że Wala i jej zwierzęta potrzebują pomocy.

Samotna ucieczka

Przekraczając granicę, pani Wala wyglądała na starszą niż była w rzeczywistości, nic nie mówiła, wpatrzona przed siebie trzymała blisko zwierzęta – pieska na kolanach oraz koty w transporterach. Gdy jednak emocje opadły, gdy auto fundacji zaczęło oddalać się od granicy, kobieta zaczęła się uśmiechać i nawiązywać kontakt. Już jest bezpieczna. Gdyby nie udało jej się zabrać wszystkich zwierząt ze sobą, nie opuściłaby Ukrainy.

Kolejne dwa tygodnie pokazały, że pani Wala to wesoła, energiczna emerytka, która oczywiście kocha zwierzęta nade wszystko.

Serce dla kotów

Jak rozmawiać z osobą, która właśnie uciekła od wojennej tragedii? Najlepiej chyba dać jej swobodę mówienia o tym, czym sama chciałaby się podzielić. Najłatwiejszym, wspólnym tematem były koty. Powoli pani Wala otwierała się i zaczęła wspominać, jak pomagała kotom w Ukrainie i jak bardzo bała się, że nie będzie miała dokąd uciec ze zwierzętami. Bała się też śmierci. Wspominała, jak żyła ogarnięta strachem, że któraś z rakiet trafi w końcu w jej dom.

Wala przygarniała uliczne koty. Leczyła te chore, szukała domów tym zdrowym, kastrowała znajdy. Udawało jej się znaleźć nowych opiekunów dla wielu zwierzaków, a sobie zostawiała te, które szansy na dom praktycznie nie miały. Pięć „własnych” kotów Wali to właśnie takie zwierzęta: kilkunastoletni koci dziadek, kotka z poważną atypią oskrzeli, stareńka kocia babunia, kocurek bez jednego oczka oraz kotka cierpiąca na nawracające stany zapalne spojówek.

Wala całe życie pracowała jako pielęgniarka; dorobiła się skromniutkiej emerytury, której dużą część przeznaczała na koty.

Pomoc dla nieznajomej

Do największych obaw Wali należało to, że nie odnajdzie się w obcym kraju – bez znajomości, bez języka, bez punktu zaczepienia. Zwłaszcza ze zwierzętami. Na szczęście Fundacji Azylu Koci Świat udało się zorganizować pomoc dla kobiety. Dziś Wala i jej podopieczni mają dach nad głową, a zbiórka online pozwoliła na opłacenie kosztów leczenia kotów.

Koty „adopcyjne” przyjechały do Polski w dobrym stanie, czekają na zaszczepienie. Natomiast podopieczni Wali – koty stare i chore – potrzebowały szerzej zakrojonej pomocy lekarskiej. Koci seniorzy wymagają interwencji stomatologicznej, kotka z zapaleniem spojówek czeka na konsultację okulistyczną; także kotka z problemami oskrzelowymi wymaga specjalistycznej pomocy i badań. Na szczęście znalazło się wiele osób, które dorzuciły swoją cegiełkę dla czworonożnych uchodźców!

 

Panią Walentynę, która chce być nazywana Walą poznaliśmy na granicy z Ukrainą w środku nocy, bo granicę przekraczała...

Posted by Fundacja Azylu Koci Świat on Thursday, March 31, 2022

Źródło: Ratujemyzwierzaki.pl

Zostaw komentarz
0 komentarzy
Potwierdź usunięcie

Czy jesteś pewien, że chcesz usunąć komentarz?

Dodaj komentarz