Na autostradzie w pobliżu Sinsheim patrol policji zwrócił uwagę na podejrzany samochód ciągnący przyczepę. Funkcjonariusze postanowili przeprowadzić rutynową kontrolę.
Nie spodziewali się, że ta decyzja ujawni coś tak wstrząsającego.
Rutynowa kontrola zamienia się w koszmar
Policjanci zdecydowali się sprawdzić zawartość przyczepy. Gdy tylko kierowca ją otworzył, uderzył ich intensywny, nie do zniesienia zapach.
W środku, w całkowitej ciemności, znajdowało się dziewięć szczeniąt jamników – stłoczonych bez żadnych warunków do życia.
Sześć z nich upchnięto w zwykłym kartonie, a trzy kolejne zamknięto w zbyt małej klatce transportowej. Wszystkie pojemniki były zabrudzone moczem i odchodami. Zwierzęta spędziły długie godziny w skrajnie niehigienicznych warunkach.
Wstępne badanie wykazało u nich oznaki wyczerpania oraz silnego zarobaczenia.
.jpg)
Bezwzględny proceder
Podczas przesłuchania kierowca przyznał, że przewoził psy z Rumunii do Paryż. Podróż miała trwać kilka dni.
Nie był jednak w stanie przedstawić żadnych wymaganych dokumentów ani zezwoleń. Śledczy szybko odkryli również ślady fałszowania dokumentacji.
Wszystko wskazuje na klasyczny schemat nielegalnego handlu szczeniętami – brutalnego i nastawionego wyłącznie na zysk, bez względu na cierpienie zwierząt.
Uratowane w ostatniej chwili
Na szczęście dla dziewięciu szczeniąt koszmar zakończył się w porę. Policja natychmiast skonfiskowała zwierzęta, które trafiły do lokalnego schroniska. Tam otrzymały opiekę weterynaryjną i stopniowo wracają do zdrowia.
Kierowca będzie musiał odpowiedzieć za swoje czyny. Wszczęto wobec niego postępowanie karne za naruszenie przepisów o ochronie zwierząt oraz podejrzenie fałszowania dokumentów.
Ta podróż zakończy się dla niego w sądzie – a dla uratowanych szczeniąt może oznaczać początek nowego, lepszego życia.