Schronisko w jej mieście poszukiwało rodzin dla psów w potrzebie. W związku z pandemią COVID-19 wszystkie wydarzenia adopcyjne zostały odwołane.
Dlatego Carolyn i jej mąż John postanowili zaoferować swoją pomoc jako rodzina zastępcza.
Zostali rodziną zastępczą
W schronisku poznali Zephyra, młodego psa o pięknych, jasnoniebieskich oczach. Biedny pies został uratowany zaledwie kilka dni przed eutanazją, po tym jak żył na ulicach Teksasu. Początkowo Carolyn nie poczuła z nim szczególnej więzi.
Jednak na kilka sekund przed tym, jak para miała opuścić schronisko, Zephyr wykonał gest, który wszystko zmienił. Wszedł na jej kolana i spojrzał na nią przenikliwym wzrokiem, jakby błagał o pomoc... To spojrzenie było dla Carolyn jak znak: zrozumiała, że Zephyr to właśnie „TEN” pies, którego potrzebowali jako rodzina zastępcza.
Pies pochopnie osądzony
Podczas wypełniania dokumentów Carolyn przypadkowo zauważyła adnotację w jego kartotece: Zephyr był już adoptowany, ale został zwrócony do schroniska, ponieważ jego poprzedni opiekunowie uznali, że „niczego nie słucha”.
Dwa dni po jego przybyciu do ich domu, para zrozumiała, że jego poprzednia rodzina całkowicie się myliła. Zephyr ich nie ignorował: on po prostu nic nie słyszał. Badania weterynaryjne potwierdziły, że jest całkowicie głuchy.
Nowe życie
Carolyn i John postanowili nauczyć Zephyra amerykańskiego języka migowego (ASL), wprowadzając nowy gest co dziesięć dni. Dziś Zephyr rozumie około trzydziestu znaków, w tym „tata”, „spacer” czy „samochód”.
Zephyr stał się psem niezwykle uważnym, nieustannie obserwującym ręce, mimikę twarzy i ruchy swoich opiekunów. Daleki od bycia trudnym psem, okazał się niezwykle inteligentny, czuły i głęboko związany ze swoją rodziną. Carolyn ma nadzieję, że jego historia zmieni postrzeganie głuchych psów, i my również!