Koszmar w kilka chwil
Dla pewnej kobiety wieczór zapowiadał się zupełnie zwyczajnie. Zwykły przystanek w kiosku, żeby kupić papierosy. Kobieta zostawiła kluczyki w stacyjce, ufając, że pasażer, z którym spędziła wieczór, nadal jest w pojeździe. Co ważniejsze, jej pies również znajdował się na tylnym siedzeniu, cierpliwie czekając na jej powrót.
Jednak gdy wyszła, zaledwie kilka chwil później, scena zamieniła się w koszmar. Ulica była pusta. Samochód zniknął bez śladu. Serce zamarło jej w piersi: jej pojazd został skradziony, a wraz z nim jej pies, wierny przyjaciel.
Ulgę i niesamowitą niespodziankę
Spanikowana opiekunka natychmiast udała się na komisariat, aby zgłosić kradzież. Jej niepokój był podwójny: obawiała się utraty samochodu, ale przede wszystkim martwiła się o los swojego zwierzęcia. Dzięki przekazanym przez nią informacjom, policjanci działali szybko i skutecznie. Samochód został zlokalizowany niedługo później, jak podała La Dépêche, zaparkowany na parkingu centrum handlowego.
W środku samochodu ulga była ogromna: pies znajdował się tam, w doskonałym zdrowiu, najwyraźniej nie był straumatyzowany przez to zdarzenie. Jednak historia na tym się nie kończy. Gdy kilka godzin później zatrzymano złodzieja, jego zeznania zaskoczyły wszystkich.
Mężczyzna przyznał się do winy i wyraził skruchę. Dodał jednak zdumiewający szczegół: podczas ucieczki zapewniał, że bardzo dbał o psa. Miał go karmić, a nawet zabierać na spacery po lokalnej ścieżce. Był to całkowicie nieoczekiwany gest życzliwości w obliczu przestępstwa.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy
Ostatecznie opiekunka odzyskała swojego czworonożnego towarzysza, kończąc tym samym noc pełną intensywnego stresu. Złodziej będzie musiał odpowiedzieć za swoje czyny przed sądem.