Za zamkniętymi drzwiami czekały dziesiątki psów, które od dawna nie zaznały normalnego życia.
Sąsiedzi wyczuli, że dzieje się coś złego
Po licznych zgłoszeniach od mieszkańców dotyczących nieustannego hałasu i przykrego zapachu na miejsce przyjechali ratownicy Fundacji Brigitte Bardot wraz z policją miejską.
Początkowo zakładano, że w mieszkaniu znajduje się około trzynastu psów wymagających pomocy. Gdy jednak otwarto drzwi, okazało się, że skala dramatu jest znacznie większa.
W mieszkaniu odkryto 23 psy
W niewielkim lokalu ratownicy naliczyli aż 23 psy. Zwierzęta żyły w skrajnie nieodpowiednich warunkach – bez dostępu do światła, świeżego powietrza i możliwości wyjścia na zewnątrz.
Jeden z psów był stale przywiązany krótką smyczą do nogi biurka. Większość zwierząt była skrajnie wystraszona i nie miała kontaktu z obcymi ludźmi. Na widok ratowników chowały się po kątach, próbując uniknąć kontaktu.
Akcja wydobycia wszystkich psów trwała wiele godzin. Każde zwierzę wymagało indywidualnego podejścia i ogromnej cierpliwości.
Pierwszy raz poczuły trawę pod łapami
Po zakończeniu akcji wszystkie psy zostały przewiezione do schroniska Arche de BB, gdzie rozpoczęły leczenie i proces socjalizacji.
Najbardziej poruszające okazały się pierwsze chwile po wyjściu z transportu. Dla części uratowanych psów był to pierwszy kontakt z otwartą przestrzenią. Niektóre z nich po raz pierwszy w życiu mogły stanąć na trawie, poczuć świeże powietrze i swobodnie się poruszać.
Przed zwierzętami jeszcze długa droga do odzyskania zdrowia i zaufania do ludzi. Ratownicy mają jednak nadzieję, że po zakończeniu rehabilitacji wszystkie znajdą odpowiedzialne domy, w których już nigdy nie zaznają podobnego cierpienia.