Szylkretowa kotka

Szylkretowa kotka

© Kocie Gniezno / Facebook.com

Wielgachne oczy kociaka ujęły serce wolontariusza. Potem na jaw wyszła straszna prawda

Przez Sabina Stodolak

Patrząc w te śliczne ślepka trudno uwierzyć, że są źródłem dramatu.

Mała szylkretowa kotka miała dom. Niestety jej opiekunka nie była w stanie zapewnić kociakowi bezpieczeństwa.

Wszystko wskazywało na to, że maluch choć piękny, jest poważnie chory.

Brak nerwu wzrokowego

Kiedy na jedno z gnieźnieńskich podwórek przyjechała wolontariuszka z fundacji Kocie Gniezno zorientowała się, że prawdopodobnie kotka jest niewidoma. Te wielkie, piękne oczy, niczego nie widzą.

Zobacz video:

Opiekunka kotki zrzekła się jej i mała pojechała na diagnostykę

Diagnoza była nieubłagana. Mała faktycznie nie widzi i nie ma najmniejszych szans na odzyskanie wzroku, bo jej nerw wzrokowy wcale się nie rozwinął. Będzie skazana na życie w ciemności.

Szczęście w nieszczęściu

Mimo tej wady śliczny maluch okazał się szczęściarzem.  Kociakowi potrzebna była klatka i kiedy pracownik fundacji poszedł z kotem, by ja kupić, właściciel sklepu tak zakochał się w małej kotce, że postanowił ją zaadoptować. I tak mała szylkretka – teraz już Holly – zyskała błyskawicznie nowy dom. Jest już zaszczepiona, wyleczona z kociego kataru i całkowicie szczęśliwa. Mimo swojej niepełnosprawności znalazła dobry dom.

Więcej artykułów