Wszystko zaczęło się od cichego, stłumionego miauczenia dobiegającego spod podłogi jednego z domów. Dwa malutkie, rudo-białe kocięta zostały uwięzione w ciemnej i trudno dostępnej przestrzeni podpodłogowej. Jak podaje portal LoveMeow, maluchy musiały radzić sobie same, bez opieki matki.
Kocia mama została później odnaleziona i poddana zabiegowi sterylizacji. Z kolei maluchami zaopiekowali się wolontariusze z organizacji Catz4life z Sandy Springs, którym po wielu trudach udało się bezpiecznie wydostać kocięta.
Ostatecznie do domu tymczasowego trafiły cztery kocięta. Dwa z nich szybko znalazły nowe, stałe domy. W schronieniu zostali tylko Ricky i Reggie – dwaj bracia, którzy początkowo byli wyjątkowo przerażeni.
Życie w domu tymczasowym
Podczas procesu socjalizacji jedna rzecz pozostała niezmienna: niezwykle silna więź, jaka łączy te dwa maluchy. Ricky i Reggie robią razem absolutnie wszystko – wspólnie ucinają sobie drzemki, myją się nawzajem i polują na pluszowe myszy. Gdy tylko jeden oddali się na krok, drugi natychmiast zaczyna go nawoływać.
– Od pierwszego dnia dawali sobie nawzajem poczucie bezpieczeństwa. To właśnie dzięki tej braterskiej bliskości tak szybko zaufali ludziom – opowiada ich opiekunka z domu tymczasowego.
Dziś kocury są już podrośnięte, zdrowe i świetnie zsocjalizowane. Do pełni szczęścia brakuje im tylko jednego: nowego domu i kochających opiekunów, którzy przygarną ich w dwupaku i nigdy nie rozdzielą.