To jedna z tych niezwykłych historii, które czyta się z zapartym tchem. Amerykański student, który wyruszył w długą, liczącą niemal 1300 kilometrów trasę, nawet nie przypuszczał, że nie podróżuje sam.
Ukryty pod podwoziem pojazdu mały, bezdomny kotek kurczowo trzymał się przez całą drogę. Maluch musiał zmierzyć się z zawrotną prędkością, żarem bijącym od silnika, hałasem i porywistym wiatrem na autostradzie.
Niezwykłe odkrycie po pokonaniu setek kilometrów
Młody kierowca odkrył obecność małego pasażera na gapę dopiero po dotarciu na miejsce przeznaczenia.
Zaskoczony mężczyzna, zdając sobie sprawę z tego, jak kruche i bezbronne jest to stworzenie, natychmiast wezwał na pomoc lokalne służby ratunkowe oraz specjalistów zajmujących się ochroną zwierząt. Po kilkunastu minutach niezwykle precyzyjnych działań mających na celu wyciągnięcie malucha bez wyrządzenia mu krzywdy, pasażer na gapę został wreszcie uwolniony ze swojej mechanicznej pułapki.
Kotek natychmiast przeszedł pilne badanie weterynaryjne. Choć brzmi to niewiarygodnie, maluch nie odniósł żadnych poważnych obrażeń, mimo skrajnego odwodnienia i ogromnego stresu, jakiego doświadczył podczas tej wielogodzinnej podróży.