Podczas gigantycznego pożaru, który strawił ponad 42 tysiące hektarów lasu, młody długowłosy kociak przeżył podwójny dramat. Porzucony w koszu na śmieci maluch mógł spłonąć żywcem. Na szczęście w ostatniej chwili z płomieni uratował go jeden ze strażaków.
Miłość od pierwszego wejrzenia
Niezłomna wola walki o życie, jaką wykazał się maluch, głęboko poruszyła strażaków. Od razu skradł ich serca. Za zgodą przełożonych postanowili oficjalnie go adoptować i nadali mu imię Saumos – na cześć miejsca, w którym został odnaleziony.
Ponieważ kociak nie był jeszcze w pełni usamodzielniony, trafił pod troskliwą opiekę stowarzyszenia niosącego pomoc zwierzętom. Gdy tylko nabierze sił, zamieszka w jednostce, gdzie z niecierpliwością czeka na niego blisko stu strażaków.
Niezwykły pupil podbija internet
Historia tego małego ocalałego szybko poruszyła internautów. Wszystko zaczęło się od wpisu, który na początku sierpnia pojawił się na profilu społecznościowym strażaków.
Zachwyceni losem kociaka użytkownicy sieci dopytywali o jego dalsze losy. W odpowiedzi strażacy założyli dla Saumosa specjalne konto na Instagramie, na którym można śledzić codzienne przygody nowej maskotki jednostki.