Mokry kot po wyłowieniu ze studni

Mokry kot po wyłowieniu ze studni 

© OPS Lutomiersk/Facebook.com

Kot wpadł do czynnej studni. Od dramatu dzieliły go dosłownie minuty

Przez Sabina Stodolak•

Rozpaczliwe próby utrzymania się na powierzchni mogły skończyć się tragicznie.

Strażacy to nie tylko gaszenie pożarów. Bardzo często są wzywani również do spraw, które wymagają szybkości, specjalistycznego sprzętu oraz zwykłej, ludzkiej empatii, o którą jednak coraz trudniej.

Strażacy z OSP Lutomiersk wykazali się wszystkimi tymi cechami.

Jeszcze minuta, jeszcze dwie…

W porannych godzinach w sobotni leniwy dzień weekendowy, funkcjonariusz otrzymał dramatyczny telefon. Kot wpadł do studni z wodą i próbuje utrzymać się na powierzchni. Opiekunka kota nie umiała mu pomóc.

Zobacz video:

Strażacy natychmiast ruszyli z pomocą. Po przybyciu na miejsce okazało się, że faktycznie, w studni, na głębokości około 3-4 metrów pływał kot. Był już ekstremalnie zmęczony.

Widać było, że długo nie da już rady utrzymywać się na powierzchni. Trzeba było działać bardzo szybko.

Na szczęście strażacy byli zorganizowani i w ciągu zaledwie kilku minut udało się im wyciągnąć wyczerpane zwierzę na powierzchnie. Kociak zmęczony, mokrusieńki, wychłodzony ale żywy, mógł wreszcie odetchnąć pełną mordką. Najadł się strachu, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mamy nadzieję, że teraz jego opiekunka będzie go nieco lepiej pilnować.

Więcej artykułów