Wolontariusze byli w szoku, gdy poznali prawdę stojącą za porzuceniem zwierzęcia.
Wszystko zaczęło się w momencie, gdy Tsunade trafiła pod opiekę lokalnej organizacji ASMAA.
„Życzliwy” telefon?
Z azylem skontaktowała się kobieta przedstawiająca się jako sąsiadka seniorki, która trafiła do domu opieki. Kotka należała do starszej pani, która nie mogła się już nią zajmować. Zmartwiona sąsiadka prosiła więc o pomoc i zaopiekowanie się czworonogiem.
Pracownicy schroniska przyznają, że ta historia mogłaby wzruszać... gdyby była prawdziwa. Prawda okazała się jednak zupełnie inna. Ponieważ w bazie danych mikroczip Tsunade wciąż był zarejestrowany na pierwotną organizację, postanowiono dokładnie sprawdzić całą sprawę.
Przykra prawda
Po skontaktowaniu się z wnukiem właścicielki wyszło na jaw, że starsza pani rzeczywiście trafiła do domu opieki, ale kotkę przejęła jej córka. To właśnie ona była rzekomą „sąsiadką”, która zadzwoniła po pomoc. Kobieta nie potrafiła zaakceptować faktu, że kotce zdarza się załatwiać potrzeby poza kuwetą, dlatego postanowiła pozbyć się zwierzaka...
Zamiast skontaktować się z organizacją, z której wcześniej zaadoptowano kotkę – do czego zobowiązywała ją umowa – oddała ją do innego schroniska, wymyślając całą historię.
Spokojna starość
Obecnie stowarzyszenie APAC szuka nowego domu dla dzielnej Tsunade. W wieku prawie 15 lat zasługuje ona na spokojne i wyrozumiałe miejsce, w którym jej nawyki oraz ewentualne problemy z czystością zostaną przyjęte z cierpliwością.
Wolontariusze poszukują dla niej tzw. „emerytalnego koszyka” – domu, który zapewni jej bezpieczeństwo, stabilizację i troskę na resztę dni. Z całego serca życzymy Tsunade, aby szybko znalazła kochających opiekunów, u których spędzi jesień życia w pełnym spokoju.
Przetłumaczone ze strony Wamiz FR wykorzystując sztuczną inteligencję