Prawie 3 doby na wysokościach. Kiedy tego kota udało się w końcu ściągnąć z drzewa był wyczerpany.
Kot na tropie czy ... na drzewie?
Kot Vasco lubi zwiedzać świat. Z reguły wychodził z domu na wieczorny rekonesans , który trwał od 1- do 3 godzin. Kiedy jednak kilka dni temu, w sobotni wieczór Vasco wyszedł wieczorem, by sprawdzić co słychać w okolicy, nie pojawił się w domu z powrotem nawet po kilku godzinach.
Zaniepokojeni opiekunowie postanowili poczekać do rana, mając nadzieję, że kot po prostu poszedł na randkę ze śniadaniem.
W niedzielę rano nadal jednak nie było kota widać. Opiekunowie zaczęli przemierzać okolice nawołując zwierzę, niestety bez odzewu. Szukali kota całą niedzielę i poniedziałek. Mimo tego, że niepokój o jego życie i zdrowie był duży, opiekunowie nie tracili nadziei. W końcu pan Adrian, opiekun zwierzaka, po kolejnym okrzyku „Vasco, vasco” usłyszał dochodzące z oddali pomiaukiwania.
20 metrów nad ziemią
Znalezienie miejsca, z którego dochodziły miauki nie było proste. Pan Adrian rozglądał się po ziemi, a tymczasem kot siedział wysoko na drzewie. Kiedy w końcu udało się zlokalizować żałosne kocie pomiaukiwania, pojawił się kolejny problem – jak sprowadzić na ziemię kota, który wspiął się na drzewo tak wysokie, że nie sposób się na nie wdrapać bez specjalistycznego sprzętu.
Wtedy zawiadomiono straż pożarną z OSP z Sząbruka. Strażacy, mimo dobrych chęci nie poradzili sobie z wysokością. Jednostka nie dysponowała odpowiednim sprzętem, dlatego skontaktowano się z OSP z Jonkowa. Strażacy mieli odpowiedniej wysokości wysięgnik, który dawał nadzieję.
Sam proces ściągania kota z drzewa okazał się dość skomplikowany. Trzeba było wyciąć kilka gałęzi, by dostać się do mocno wystraszonego i nieco zziębniętego kota. Mimo tego, że spędził na drzewie prawie 3 doby, bo aż 70 godzin, Vasco jak tylko znalazł się w ramionach opiekunów odzyskał radość życia. Być może będzie teraz mniej skłonny do eskapad wysokościowych.