Cześć
Fretka moich sąsiadów uciekła z ich ogrodu i próbowała dostać się do zewnętrznej zagrody moich królików miniaturek i świnek morskich.
Na szczęście zagroda była zabezpieczona siatką od dołu i od góry.
Fretka była naprawdę bardzo zdeterminowana, żeby je zabić, i próbowała sforsować siatkę z taką furią, jakiej rzadko widziałam.
Moje świnki morskie kwiczały z przerażenia.
(A przecież są przyzwyczajone do moich kotów albo tych z sąsiedztwa, które gapią się na nie podejrzanie z zewnątrz, ale bez tak silnej agresji).
Próbowałam złapać fretkę, żeby oddać ją sąsiadom, i zostałam nawet ugryziona, kiedy próbowałam chwycić ją za ogon.
Mój border collie zaatakował fretkę i poważnie ją pogryzł.
Zabrałam fretkę do weterynarza.
Jeśli ona tego nie przeżyje, to czyja to będzie odpowiedzialność: moja czy sąsiadów (biorąc pod uwagę to pogryzienie)?
Czy mogę prosić o zwrot kosztów u weterynarza, zwłaszcza jeśli przeżyje?
Bo to sporo kosztuje, a średnio mam ochotę płacić za zwierzę, które sterroryzowało moje gryzonie.
W końcu to ich fretka próbowała zabić moje zwierzęta, będąc w moim ogrodzie.
Od czasu tego incydentu mój border collie ma fiksację na punkcie zagrody świnek i królików.
Szczeka na koty z okolicy, jak tylko się zbliżają, żeby je przegonić.
Trochę się boję, że stanie się reaktywny i agresywny, zwłaszcza wobec małych zwierząt.
Chociaż na razie bez problemu dogaduje się z innymi psami, kotami, mniejszymi i większymi gryzoniami, ptakami...
Nigdy wcześniej nie miał kontaktu z fretką aż do tego wypadku.
Poinformowałam sąsiadów, że ich fretka uciekła i próbowała zjeść moje gryzonie, i że została pogryziona przez mojego psa.